must know

Post Mikołajkowy

20:19 Aleksandra Konieczny 15 Comments

Dziś przyjemny dzień, nie tylko dlatego, że prezentami jesteśmy obdarowywani, ale również dlatego, że możemy podarować coś innym. Ja w tym roku musiałam być wyjątkowo grzeczna dlatego, że Mikołaj przyniósł mi wszystko o czym marzyłam. Zapraszam na krótki foto - post i oczywiście 
pochwalcie się swoimi wymarzonymi prezentami!



 Na początek trio The Manizers sisters. Zawsze chciałam mieć chociaż jedną z nich a tym szczęśliwsza jestem że mam w jednym opakowaniu wszystkie trzy!



Zestaw Too Faced to ich kultowa maskara Better than sex oraz cudowny, matowy bronzer i zapachu czekolady. Przyznam się, że już go wypróbowałam i o ile na początku obawiałam się, że będzie za ciemny do mojej jasnej cery o tyle okazało się, że cudownie się blenduje i użyty z umiarem daje niesamowity efekt.



Na koniec dwa lakiery PUPA w kolorze mięty oraz delikatnego różu. Miętę zostawię sobie na cieplejsze miesiące natomiast róż jest nieodłącznym elementem stylizacji moich paznokci w towarzystwie zwykle innych, bardziej stonowanych kolorów. Moim ulubieńcem był do tej pory ESSIE Figi ale kto wie, być może zmienię faworyta.

A Wy co dostałyście od Mikołaja?

You Might Also Like

15 komentarzy:

  1. O maaamo!! Potrójne rozświetlaczowe szczęście, z niecierpliwością czekam na recenzję :))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Recenzja oczywiście pojawi się niebawem :)

      Usuń
  2. al cudna paletka też chce taką :)supr blog i obserwuję

    OdpowiedzUsuń
  3. Fajna ta paleta theBalm!
    Ja cieszyłabym się właśnie z jakiegoś różu owej marki, albo bronzera Bahama Mama :D a jakbym dostała paletkę cieni Nude Tude to już wgl byłby szał! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bahama mama bardzo fajna, ale muszę przyznać że bronzer Too Faced świetnie mi ją zastępuje a w dodatku cudownie pachnie!

      Usuń
  4. A jak wrażenia po tuszu do rzęs? Ja jako ambasadorka Too Faced dostałam go do testów i pierwsze wrażenie było bardzo średnie, jednak im dłużej go mam tym lepiej wygląda na rzęsach. Szkoda tylko, że po całym dniu potrafi się odbijać na powiece, czego nie robi mi żaden inny tusz. Jeśli chodzi o bronzer to już zdążyłam odpowiedzieć u siebie, że też go uwielbiam, jednak używam za krótko żeby wrzucić go do ulubieńców całego roku :) Później o nim napiszę ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Tuszu jeszcze nie probowalam bo aktualnie używam innego a staram sie nie mieć ich otwartych kilku na raz bo wysychają :( ale jak tylko skończę ten co mam to wypróbuje too faced :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jednak pierwsze wrażenie było odpowiednie. Tusz (jako jedyny w moim życiu) po kilku godzinach odbija mi się na powiekach. Słabiutko :) Bronzer za to kocham!

      Usuń