izotretynoina,

Trądzik - moja druga twarz.

19:47 realcosmetics 4u 15 Comments


Dziś post będzie bardzo osobisty... Jakiś czas temu obejrzałam ten oto filmik. Oczywiście zrobił na mnie wrażenie jednak pozostawiłam go bez odpowiedzi. Kilka dni temu byłam jednak świadkiem sytuacji, która popchnęła mnie do jego odgrzebania. Makijaż dla wielu kobiet to przyjemny poranny rytuał, dzięki któremu w ciągu 10 minut zyskują +100 punktów do pewności siebie. Odrobina podkładu i tuszu do rzęs jest w stanie naprawdę zdziałać cuda. Są jednak wśród Nas kobiety, którym to wcale nie zajmuje 10 minut. Dla których nie jest to przyjemność, ale smutna codzienna konieczność. Które nie dodają sobie w ten sposób pewności siebie, a starają się przetrwać w dzisiejszej dżungli idealnych wizerunków kreowanych przez media. Ich największym kompleksem jest trądzik.

https://www.youtube.com/watch?v=WWTRwj9t-vU


Wydaje Wam się, że przesadzam? 
A czy cierpiałyście kiedyś z powodu trądziku nasilonego w takim stopniu jak u youtuberki powyżej? Lub gorszego? Jeśli nie, to nie macie pojęcia o czym mówię. Osobiście nie miałam nigdy aż takich problemów ze skórą jak dziewczyna powyżej. Mój trądzik był  mniejszy, przybierał formę raczej podskórnych grudek niż ropnych wykwitów. Nie zmienia to jednak faktu, że doskonale wiem co czuje zarówno ona jak i inne dziewczyny (oraz mężczyźni) borykający się z tym problemem.

Nie istniałam bez makijażu. 
Dosłownie i w przenośni. Absolutnie nigdzie nie pokazywałam się nieumalowana. Bez podkładu nie poszłam nawet po bułki do sklepu. Wstydziłam się trądziku przed moim chłopakiem do tego stopnia, że gdy zmyłam makijaż to od razu gasiłam światło, a pierwsze co robiłam wstając rano to biegłam do łazienki się umalować. Nienormalna, pomyślicie... Ja z perspektywy czasu też tak uważam. W głowie osoby borykającej się z tym problemem nie jest to jednak takie proste. Myśl o tym, że inni mogliby zobaczyć jak wyglądam bez podkładu przerażała mnie. Widziałam i słyszałam komentarze ludzi na temat osób, które mają trądzik. Zdolność kamuflowania się opanowałam do perfekcji. Cały makijaż zajmował mi wtedy około 30 minut (co teraz wydaje mi się nie do pomyślenia, gdyż zajmuje mi to góra 10 minut). Moje poczucie własnej wartości było bardzo niskie. Gdy gdzieś wychodziłam często sprawdzałam w lustrze czy na pewno makijaż się trzyma i wygląda jak należy. Nosiłam ze sobą w torebce masę korektorów, podkładów i pudrów "na wszelki wypadek". Ciągle próbowałam nowych podkładów i kremów przeciwtrądzikowych. Wydawałam na to naprawdę fortunę. Jak się pewnie domyślacie nic nie skutkowało. Miałam obsesję na punkcie mojego wyglądu. Ciągle przeglądałam się w lustrze, bacznie obserwując czy wyskakują mi nowe pryszcze. To było nie do zniesienia. W końcu przeszłam kurację Izotretynoiną, dzięki której całkowicie pozbyłam się mojego największego kompleksu. Możecie mówić, że to nic takiego, że trądzik ma przecież w jakimś okresie swojego życia prawie każdy. Pamiętajcie jednak, że u niektórych to nie przechodzi jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki wraz z opuszczeniem liceum. Buzia jest wizerunkiem człowieka. Naszą najważniejszą dla innych częścią ciała. Wiecie, że pewne badania udowodniły, że w związkach w których ludziom najbardziej z całego ciała podobają się ich twarze są dużo trwalsze niż te w których osoby jako ulubioną część ciała partnera podają inną niż buzia? Zakochujemy się w czyjejś twarzy, to ją wspominamy gdy jesteśmy daleko i za nią tęsknimy, to ją całujemy, to ją na co dzień oglądamy. Nie da się ukryć kompleksu, który na niej występuje pod ubraniem. Jedyne czym możemy się okryć to makijaż.

Dzisiejsze media kreują obraz idealnego ciała, cery, figury. Ideał, który dla większości z Nas jest nieosiągalny. Miliony młodych kobiet próbuję jednak go dogonić, często dramatycznymi sposobami. Dlaczego? Ze strachu - przed złośliwymi komentarzami, wstydem, brakiem akceptacji ze strony otoczenia, zostawieniem przez chłopaka, byciem odrzuconym. Najgorsze jest jednak to, że sami sobie taką przestrzeń wykreowaliśmy.
Wiele z tych "strachów" istnieje tylko w naszej głowie.

You Might Also Like

15 komentarzy:

  1. Akurat ja Cię rozumiem doskonale. Też borykałam się z tym problemem przez dobre kilka lat. Nakładłam kryjące podkłady, a i tak wszystko wyglądało okropnie nieestetycznie. Byłam bardzo skryta i kiedy tylko ktoś mi się przyglądał od razu wpadałam w panikę. Każda większa impreza to był dla mnie koszmar. Gdy poznałam mojego narzeczonego i nawet jak już byliśmy długie miesiące razem spałam w kremie BB żeby mnie nie widział jak wyglądam naprawdę. Męczyłam się, ale uważałam, że nie mam wyjścia. Trądzik akurat u mnie odszedł sam, nawet nie wiem kiedy. Ale plamy zostały. I ja do dziś nie wyjdę po bułki bez makijażu, a w moim otoczeniu mało kto mnie widział solo :) Ale przywykłam do tego i coraz częściej pokazuje się innym. Cieszę się, że najgorsze mam za sobą :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również mam trądzik za sobą. Teraz wychodzę już po bułki bez makijażu :p jednak chciałam zwrócić uwagę na problem nas jako społeczeństwa i tego jak słowa mogą krzywdzić ludzi oraz jak brak akceptacji z Naszej strony może wpływać na samoocenę innych. A ten problem dotyczy Nas wszystkich bo przecież każdy z Nas ma jakieś kompleksy

      Usuń
  2. Ja trądzik już wyleczyłam, ale teraz mam nawrót. Po wakacjach strasznie mnie wysypało, a że mam bladą cerę to przebarwienia mocno się przebijają. Całe policzki mam usiane czerwonymi kropkami mimo tego, że nie wyciskałam niedoskonałości. Bez makijażu mogę wyjść do sklepu, ale na pewno nie na uczelnię czy tam, gdzie jest większe skupisko ludzi. Wiem jak traktują takie osoby i czasem bardzo to boli. Dbam o higienę, chodzę do dermatologa i nie jest to niestety moja wina, że problem trądziku dotknął akurat mnie. Na kolejnej wizycie u derma planuję poruszyć temat usuwania przebarwień - może peelingi chemiczne pomogą mi w walce z problemem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A próbowałaś delikatniejszych domowych kwasów? One bardzo ładnie usuwają przebarwienia. Najlepsza jest oczywiście metoda laserowa, ale niestety bardzo droga :/

      Usuń
  3. Ja nie miałam trądziku, a filmik ten youtuberki widziałam już wczesniej :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo dawno cię nie było.Czy mi się wydaję

    OdpowiedzUsuń
  5. Cześć! Piszę, bo chyba potrzebuję trochę otuchy. Jestem w połowie 4 miesiąca kuracji. Stała dawka 30mg na dobę, niestety teraz będę musiała zmniejszyć do 20 ze względu na trójglicerydy. Jestem jednak załamana, ponieważ po tym czasie nie ma spektakularnych efektów... Owszem, twarz jest bardziej wygładzona, wyskakuje coś bardzo rzadko, maksymalnie raz w miesiącu, co w przeciwieństwie do początków jest sukcesem, ale w dalszym ciągu mam na twarzy pełno blizn (nie głębokich, ale czerwonych przebarwień), dermatolog powiedział mi, że po tym czasie u niektórych widać już spektakularny efekt. Nie mogłam się nigdzie u Ciebie doczytać ile trwała Twoja kuracja i czy to naprwdę tyle trwa? Patrząc na Twoje zdjecia jestem w szoku jak piękną i gładką masz cerę. Będę wdzięczna za wszelkie rady i wskazówki, bo szczerze mówiąc łapię się na myśleniu, że dzień kiedy będę w stanie wyjść z domu bez makijażu i czuć się dobrze nigdy nie nastąpi...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Połowa 4 miesiąca to jeszcze nawet nie jest połowa kuracji! Musisz uzbroić się w cieprliwość. Ja zaczęłam leczenie pod koniec sierpnia a w styczniu byłam na konsultacji u innego lekarza bo byłam tak załamana (pryszczy nie było ,ale były różowe blizny na całych policzkach). Ten uspokoił mnie, że muszę czekać. I czekałam, w maju było już bardzo ok (pomimo tego, że skończyłam kurację na początku kwietnia blizny) blizny z każdym dniem bladły. W sierpniu pojechałam już na wakacje na których się nie malowałam bo cera wyglądała na tyle dobrze. Na jednym policzku - tym od zawsze gorszym, nie wiem z jakiego powodu - było więcej blizn, z czasem one całkiem zbladły i ich ilość znacznie się zmniejszyła. Teraz jeden policzek mam idealny a na drugim jest kilka delikatnych wgłębień, które widać w sumie tylko bez makijażu, pod szczególnym kątem padania światła. Blizny te ciągle się spłycają. Stosują różne sera regenerujące natomiast nie robiłam nigdy żadnych peelingów, kwasów ani mikrodermabrazji. To, że zmniejszysz dawkę wydłuży leczenie ale nie ma znaczenia dla jej skuteczności! Będziesz mieć tak samo gładką buzię jak ja i pozostałe dziewczyny, które stosowały to leczenie - zaufaj mi! Widziałam już tysiące buzi przed i po (w tym swoją).

      Usuń
    2. Dzięki bardzo, na pewno się nie poddam, mam nadzieję, że niedługo zobaczę efekty. Na domiar złego zauważyłam, że trochę szkodzę sobie kosmetykami. Ostatnio wprowadziłam dwa nowe produkty, wodę termalną Uriage i żywy olej z Planety Organiki, wydaje mi się, że ten drugi produkt podrażnia moją cerę i jest znacznie bardziej zaczerwieniona, to możliwe przy tak hiper super naturalnym produkcie? + chętnie przyjmę wszelkie rady co do pielęgnacyjnych produktów w trakcie kuracji, zwłaszcza tych już do walki z bliznami i przebarwieniami. Ściskam Cię mocno i jeszcze raz dziękuję za wsparcie.

      Usuń
    3. O kremach pisałam tutaj

      http://realcosmetics4u.blogspot.com/2015/03/leczenie-izotretynoina-jakie-kremy.html

      Naturalne składniki kosmetyków bardzo często są alergenami i uczulają dużo częściej niż bardziej "chemiczne" składniki. Te zaczerwienienia to może być właśnie objaw alergii więc najlepiej odstaw olejek zanim sprawa się zaostrzy (możesz do niego wrócić kiedyś w przyszłości, po zakończeniu kuracji).
      Co do blizn i przebarwień to nie martw się tym na razie! Żałuję, że nie zachowałam zdjęć z mojego 4-5 miesiąca kuracji, wtedy zobaczyłabyś jak źle było i jak to się pięknie wygoiło :)

      Usuń
  6. trafiłam na ten wpis i tego bloga dopiero dzisiaj a szkoda :) Jestem dopiero miesiąc po kuracji. Wiem, że nawet moi znajomi nie są w stanie zrozumieć jaka to frajda wyjść na basen, do sklepu czy zostać u kogoś na noc i nie martwić się o wygląd. Czytając ten tekst miałam wrażenie, jakbym sama go napisała. Zawsze uzbrojona w kosmetyczke, cała półka kremów, maseczek i żeli antytrądzikowych, codzienna dokładna analiza cery czy pojawiło się coś nowego. Wiem też co to znaczy mieć dosłownie obsesje na punkcie swojej twarzy. To znaczy, że więcej z nas miało lub ma takie problemy z samoakceptacją. Dzięki za ten wpis. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Tradzik to cholerne chorobsko ktorego raz na zawsze nie da sie wyleczyc-mozna to tylko zaleczyc(slowa mojego dermatologa). Tez sie z tym mecze juz dlugo i jestem w takim wieku ze powinnam miec zmarszczki a nie tradzik. Przeszlam kuracje izotekiem i troszke zaleczyl problem ale nie wyleczyl do konca. Obecnie stosuje zel differin,nawet pomaga na pryszcze ale skora nadal sie przetluszcza. Chyba trzeba bedzie zastosowac cos mocniejszego(isotrexin itp.)?

    OdpowiedzUsuń
  8. Cześć.Czytam o tej kuracji,i stwierdzam że to ostatnia nadzieja dla mnie. Dziewczyna z filmiku,w porównaniu ze mną to nie ma nic...��
    Jestem załamana patrząc na swoje zdjęcia z przed 2 lat.Wyglądam dziś jak nie tamta osoba tylko jakiś Potwór!!!
    Jeśli nie pomoże ta terapia to nie wiem co zrobię....

    OdpowiedzUsuń
  9. Ale tak szczerze... Gdyby nie wykreowane wizerunki idealnych cer łatwiej byłby Ci zaakceptować trądzik? Bo mi nie. I to nie dziewczynom z okładki najbardziej zazdrości się pięknej cery tylko koleżankom, które mają piękną skórę bez makijażu. Zresztą ja osobiście bym tego nie zaakceptowała nawet wtedy gdybym się obracała tylko wśród ludzi z trądzikiem.

    OdpowiedzUsuń