izotretynoina,

Jak zwalczyć trądzik po 20 roku życia?

14:40 Aleksandra Konieczny 45 Comments

Mówi się, że trądzik to problem nastolatków. I tak przeważnie jest. Są jednak wśród Nas i takie osoby, którym trądzik wcale nie przechodzi wraz z opuszczeniem liceum. Są również takie, u których dopiero po dwudziestce się pojawia. Jak sobie z tym radzić?



Po pierwsze i najważniejsze, mówiąc trądzik, nie mam wcale na myśli tych 3 krostek, które od czasu do czasu pojawiają się na Twojej twarzy. Osoby z idealną cerą stanowią nie więcej niż 10% naszej populacji. Oprócz tych kilku szczęśliwców, cała reszta boryka się od czasu do czasu z kilkoma niedoskonałościami na buzi i nie można nazwać tego stanem chorobowym jakim jest trądzik, ale najzwyczajniejszą reakcją skóry na zanieczyszczenia środowiska, pot, sebum i makijaż. Mówiąc trądzik mam na myśli nieustępliwy problem na buzi, przez który wstydzimy się wychodzić do ludzi niepomalowane, nasza samoocena spada do poziomu parteru, a nasza skóra boli, jest zaczerwieniona, pokryta ropnymi krostkami i woła o pomoc. 

Gdy problem ten nie mija wraz z opuszczeniem szkoły średniej lub dopiero wtedy się pojawia, należy zdecydowanie wybrać się do dermatologa. I to dobrego. Dlaczego? 
Wielu dermatologów widząc trądzik na buzi przepisuje bez zastanowienia Izotretynoinę (pochodna witaminy A, występuje pod nazwami handlowymi Izotek, Aknenormin, Roacutane, Axotret i inne). Zapominają jednak o poinformowaniu pacjentów, czyli Nas, o tym, że jest to POWAŻNY lek, a nie pierwszy lepszy sposób na poradzenie sobie z pryszczami. Owszem, jest to droga bardzo skuteczna, jednak czy najlepsza? Przed rozpoczęciem tak poważnej kuracji warto spróbować wszystkich innych środków, które są dostępne. A jest to naprawdę szeroki wachlarz opcji...

Po pierwsze warto zrobić badania krwi, gdyż trądzik może mieć przyczyny hormonalne, szczególnie jeśli pojawia się w okolicach żuchwy oraz na szyi. Gdy jednak okaże się, że wyniki są w porządku drążymy dalej.



Można zacząć od delikatnych kremów złuszczających np. Pharmaceris z 5, a następnie 10% kwasem migdałowym. Ten krem czyni cuda przy walce z zaskórnikami i w tej formie naprawdę bardzo go polecam. Stosuje się go tylko na noc, cienką warstwę. Następnym krokiem jest leczenie kwasami o silniejszym działaniu, już u dermatologa lub wykwalifikowanej kosmetyczki.  W internecie jest możliwość nabycia kwasów do samodzielnego przygotowania. Nie polecam jednak tej metody. Wykwalifikowane osoby są w stanie ocenić Naszą skórę i dobrać odpowiednie stężenie kwasów, a cały zabieg przeprowadzić w bezpieczny sposób. Jeśli coś pójdzie nie tak, macie możliwość wymagania odszkodowania! A co może pójść nie tak? Stężenie kwasów może być niedostosowane do Waszej skóry i powodować poważne poparzenia skóry, z głębokimi ranami oraz bliznami i przebarwieniami. Gdy robicie to w domu może się stać tak samo. Ale chyba nie muszę mówić Wam, że gdy robicie to na własną rękę, nie mając o tym pojęcia (ani o sposobie wykonania takiego zabiegu, ani pewności co do źródła pochodzenia Waszego produktu) to prawdopodobieństwo, że zrobicie sobie krzywdę jest o wiele większe! W dodatku wtedy nie macie możliwości proszenia nikogo o odszkodowanie, a naprawienie tego co zrobiliście może być naprawdę bardzo kosztowne lub wręcz niemożliwe.

Gdy naszym problemem są ropne zmiany warto spróbować terapii laserem. Nie próbowałam, a z perspektywy czasu żałuję, gdyż być może uniknęłabym wtedy leczenia Izotretynoiną. Daje naprawdę świetne efekty (oczywiście po kilku zabiegach).

Kolejną drogą są wszelkie dostępne antybiotyki do stosowania zewnętrznego (Duac, Epiduo, Clindacne, Normaclin). Wiem, że w dzisiejszych czasach ludzie boją się antybiotyków jak ognia, ale zapewniam Was, że jak trzeba to trzeba. Trądzik jest zwykle wynikiem kolonizowania naszej buzi przez bakterie. A co działa na bakterie? Oczywiście antybiotyk. Te do stosowania zewnętrznego nie są silne, działają miejscowo, rzadko mają jakieś skutki uboczne. Niestety minusem tej terapii jest fakt, że wiele osób po chwilowej poprawie stanu skóry, ma nawrót trądziku. Są jednak pacjenci, którym to pomaga i moim zdaniem warto spróbować. Te leki zwykle nie są drogie (około 20 - 30 zł), a możemy dzięki nim uniknąć poważniejszych terapii.




Okey, nie pomogło. Co dalej?

Tutaj wyciągamy powoli działa armatnie, czyli zaczynami leczyć Nasz problem od wewnątrz. Bardzo dobre efekty daje leczenie antybiotykami doustnymi. Najczęściej stosowane są Tetracykliny (nazwa handlowa Tetralysal). Są to bardzo skuteczne antybiotyki, o szerokim spektrum działania (czyli na wiele różnych bakterii). Taka terapia trwa zwykle około pół roku. Tutaj ważna informacja. Aby leczenie było skuteczne, nie należy przerywać brania leku po jednym opakowaniu, jak tylko ustąpi problem, lecz kontynuować leczenie stopniowo zmniejszając dawkę antybiotyku, nawet jeśli trądzik przestał się pojawiać dużo wcześniej. Wiele osób robi ten błąd, że bierze jedno opakowanie (czy dwa) i gdy pryszcze przestaną wychodzić to już nie wracają do dermatologa. To podstawowy błąd! Trądzik wraca po kilku miesiącach i wtedy Tetracykliny mogą już nie pomóc... 

Gdy już próbowaliśmy wszystkiego pozostaje Nam niestety już tylko Izotretynoina. Na początku warto jednak spróbować zastosować ją miejscowo - w formie maści do smarowania zewnętrznie (np. Locacid, Aknemycin plus, Atrederm, Retin A). Lek ten może na początku powodować podrażnienia skóry, w związku z tym, gdy rozpoczynacie kurację warto nakładać cieniutką warstwę, tylko na miejsca problematyczne, co 2-3 dni. Gdy Nasza skóra już się przyzwyczai, wtedy możemy nakładać co wieczór. Nie smarujemy buzi lekiem w ciągu dnia. Stosujemy natomiast wtedy kremy z wysokim filtrem, aby uniknąć podrażnienia skóry i oparzeń słonecznych, o które w tym okresie bardzo łatwo. Takie leczenie trwa dość długo, bo kilka miesięcy, ale daje naprawdę świetne efekty!

Wojna, zaczyna się wtedy, gdy już nic nie pomaga. To właśnie moment, w którym sięgamy po doustną Izotretynoinę. Kuracja jest długa, droga, ma wiele skutków ubocznych i wymaga od Nas wielu wyrzeczeń. Dlatego, zanim ją rozpoczniemy, warto się poważnie zastanowić i wypróbować wszystkie możliwe sposoby, aby jej uniknąć. Więcej i leczeniu Izotretynoiną możecie przeczytać na blogu w zakładce o tej nazwie. 

Nie ujęłam w moim zestawieniu oczywiście domowych sposobów radzenia sobie z trądzikiem. Takich postów jest mnóstwo w internecie, być może sama złożę kiedyś na ten temat, jakąś konkretną notkę zbierającą te wszystkie informacje i opracuję je pod względem merytorycznym. W tym poście chciałam jednak wspomóc Was w walce z trądzikiem i zachęcić do rozważenia wszelkich opcji zanim podejmiecie się leczenia Izotretynoiną, a także przestrzec przed często popełnianymi błędami podczas kuracji, które sprawiają, że mówicie, że dermatolog nie pomógł. 


Czy wypróbowaliście którąś z tych kuracji i czy przyniosła oczekiwane efekty? Może polecacie jakiś szczególny lek lub dermatologa w swoim mieście? Zapraszam do dyskusji!



You Might Also Like

45 komentarzy:

  1. Wartościowy post. Godny przeczytania,

    OdpowiedzUsuń
  2. Na moje szczęście trądzik to nie moje zmartwienie, ale mój młodszy brat (19) ma duży problem z trądzikiem jeśli wg. w jego przypadku można to tak nazwać, ponieważ takie paskudne ropne chrostki pojawiają się również na jego plecach i nic nie pomaga ;/

    OdpowiedzUsuń
  3. Dobry post. Ja trądzik zaczęłam mieć w wieku lat jedenastu. Obecnie mam 21 i problem nie znika. I czas się przestać oszukiwać, że zniknie. Wybieram się do lekarza. Trądzik od pewnego czasu faktycznie mam na szyi i brodzie więc u mnie będą to może hormony... Nie wiem. Jestem niepełnosprawną osobą, przyjmującą stałe leki, więc izoteku chce uniknąć... Moze się uda.

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że powinnaś wybrać się do lekarza i na początek zrobić badania krwi :) Na pewno nie zaczynaj od Izotretynoiny

      Usuń
  4. Wostatnim czasie stan mojej cery znacznie się pogorszył. Mam zaskórniki na szyi, brodzie i czole, a koło uszu wyrastają mi ogorne gule, które goją się tygodniami :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na zaskórniki bardzo polecam ten krem z pharmaceris który kosztuje około 35 zł a daje naprawdę fajne efekty. A te gule dobrze znam bo sama kiedyś takie miałam :/ ciezko sie ich samemu pozbyć. Nie wyciskają ich przypadkiem bo mogą pozostać blizny. Może wybierz sie do dermatologa?

      Usuń
  5. Bardzo fajny wpis, na pewno jest pomocny dla osób z tym problemem.

    OdpowiedzUsuń
  6. ja do clinique nie jestem przekoanny

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za opinie, ale post nie jest o tym produkcie :/

      Usuń
  7. Ja, na szczęście, nigdy nie miałam problemów z trądzikiem :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Zgadzam się, że wpis może być przydatny dla wielu osób. Trądzik może dopaść człowieka praktycznie w każdym wieku, jak się okazuje...

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja ostatnio byłam u dermatologa i jestem zadowolona z maści, którą mi przepisał :) Wizyta u lekarza jest moim zdaniem bardzo ważna :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak uważam - oraz stosowanie się do jego zaleceń i niezaprzestanie leczenia ponieważ wiele osób myśli, że to szybkie i łatwe a w przypadku trądziku wcale tak nie jest .Leczenie jest żmudne, długie i daje efekty bardzo powoli. W dodatku lubi wracac :(

      Usuń
  10. Kurcze, ale trafiłam na bloga!!

    Dodaję ! ;) Świetny post ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Świetny post. Sama borykam się z trądzikiem od 10-11 lat? :D Co mi bardzo pomogło to OCM + Clearsonic i używanie produktów z przyjemnym składem. Do tej pory mam jednak podskórne gródki które w 90% znikają przy zażywaniu hormonów (jeżeli je odstawie, powracają)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. OCM również teraz stosuję :) I clarisonic również mam - nawet ją recenzowałam na blogu :) U mnie jednak clarisonic pomogła tylko na chwilę (pół roku) a później podskórne gule znowu wróciły, były bardzo bolesne i już po prostu miałam tego wszystkiego dość.

      Usuń
  12. Zawsze najlepiej poradzić się dermatologa. Ja na szczęście nigdy nie miałam poważnych problemów .. może kilka krostek ale zawsze od zakrycia ;) ..

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja mam policystyczne jajniki i generalnie zmagam się z trądzikiem na tle hormonalnym już jakieś 15 lat. Teraz uspokoiło mi się wszystko w trakcie ciąży. Aż się boję tego co będzie na mojej twarzy po.. ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. epiduo pomoże;]

    OdpowiedzUsuń
  15. Wyłapane błędy:
    Epiduo nie jest antybiotykiem
    Locacid, Retin-A itp - to nie są kremy/żele/ maści z izotretinoiną tylko z tretinoiną a to zasadnicza różnica. żelem z izo to izotrex, izotrexin oraz izotziaja.

    OdpowiedzUsuń
  16. Mam problem z trądzikiem na całej twarzy, ale to co dzieje się w na żuchwie i szyi to istna tragedia. Jakie dokładnie badania krwi mam zrobić, żeby sprawdzić czy to może być wynik problemów z hormonami?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przede wszystkim DHEA oraz hormony tarczycy czyli TSH a w dalszej kolejności T3 i T4 :)

      Usuń
  17. Napisz prosze, czy podczas leczenia izotretynoiną można robić makijaż, czy lepiej przez czas kuracji go unikać? A jeśli można to jakich kosmetyków kolorowych można używać, czy jest to raczej obojetne jakie one są? A co w takim przypadku z demakijażem, czego najlepiej do niego używać, a czego nie? Dzieki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Makijaż można robić tylko ważne aby były to kosmetyki beztłuszczowe oraz najlepiej apteczne, serie łagodzące i nawilżające. Jeśli chodzi o demakijaż to nie polecam płatków kosmetycznych gdyż pocieranie nimi buzi w trakcie leczenia buło dla mnie nie do przejścia i powodowało podrażnienia, lepiej robić to delikatnym żelem do mycia twarzy. Koniecznie nawilżaj buzie!

      Usuń
  18. Ja już stosowałam wszystko oprócz Izo, wyniki ok, hormony ok i nic nie działa

    OdpowiedzUsuń
  19. Jeden z lepszych postów jakie widziałam na temat leków na trądzik (a było ich mnóstwo). Bardzo przydatny dla wielu osób. Sama mam trądzik od zawsze. Jest on wszędzie i po paru latach domowej walki różnymi masciami,mydlami poszłam do dermatologa. Teraz żałuję że tak późno się na to zdecydowałam. Oczywiście na początku próbowałam maści na receptę jednak po pół roku zero. W końcu dostałam wyżej wspomniany tetralysal i nie zapeszajac(jestem w połowie kuracji) widzę poprawę, stosuje również epiduo ma twarz i jest naprawdę dużo lepiej (trzeba uważać bo bardzo wysusza skórę). Dla tego wszystkim borykajacym się z trądzikiem radzę od razu iść do dermatologa i działać!

    OdpowiedzUsuń
  20. Jest taki tonik- Biologique Recherche Lotion P50, drogi bo ok 200zł, ale podobno rewelacja.

    OdpowiedzUsuń
  21. Mnie dermatalożka nawet nie proponowała innych sposób, odmiennych retinoidów, niestosowanych doustnie. Po przedstawieniu przeze mnie półrocznej analizy diety (raczej wegańskiej), suplementów (B12, K2, D3, Mg), dodatkowych czynników (skrzyp polny, pokrzywa, drożdże, depilacja laserowa - jeden zabieg we wrześniu), od razu przygotowała ulotkę o izotretynoinie. Zbagatelizowała nawet fakt, że srebro koloidalne złagodziło moje zmiany, zlokalizowane głównie na policzkach. Od siedmiu lat nie używam żadnych preparatów na trądzik, nie ukrywam go - nie przywiązuje do tego wagi. Aż do teraz. W październiku bowiem zmiany skórne gwałtownie się nasiliły, jak nigdy wcześniej, nawet za młodu. Może lepiej przejść od razu do działa zamiast bawić się łukiem?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po pierwsze i najważniejsze co to za roztwór srebra który stosujesz? Jeśli taki kupiony w aptece to zapewniam Cię, że nie ma on żadnego działania leczniczego. Rozwór koloidalny srebra jest stosowany w medycynie jako składnik wielu leków robionych, szczególnie okulistycznych natomiast rzadziej w dermatologii. Zaznaczam jednak iż dotyczy to roztworu stosowanego w lecznictwie a nie suplementu który można kupić w aptekach. Suplement który zapewne posiadasz ma zbyt małe stężenie srebra aby cokolwiek zdziałać. Po za tym stosowany samodzielnie roztwór koloidalny srebra nie zdziała zbyt wiele ponieważ wykazuje on raczej działanie synergistyczne z antybiotykami niż bakteriobójcze samo w sobie.
      Jeśli chodzi o Twój trądzik to oczywiście nie znam osobiście Twojego przypadku ale sądzę, że najpierw powinieneś spróbować preparatu takiego jak Tetralysal - jest to antybiotyk, doustny, do stosowania przez kilka tygodni. Nie należy od razu zaczynać od izotretynoiny. I nie należy OD RAZU PRZECHODZIĆ DO DZIAŁANIA IZOTRETYNOINĄ gdyż ten lek to nie zabawa, ma poważne skutki uboczne i warto spróbować najpierw wszystkich innych opcji zanim się po niego sięgnie.

      Usuń
    2. Roztwór srebra pochodzi ze sklepu ze "zdrową" żywnością, stężenie 25 ppm. Wydaje mi się jednak, że to azotan (V) srebra - i to właśnie ów anion azotanowy wykazuje działanie łagodzące na zmiany zapalne. Z drugiej strony po używaniu tej soli zostałyby mi na skórze czarne kropki (jak na pierwszym roku studiów po zajęciach w laboratorium).
      Na razie, po czterech dniach stosowania izotretynoiny pojawiło się u mnie lekkie spąsowienie twarzy. Bóle stawów przeszły mi po suplemencie z kolagenem, glukozaminą, chondroityną i witaminą C. Zastanawiam się nad łykaniem preparatu na włosy i na wątrobę, tylko co z obciążeniem nerek i wątroby? W końcu przyjmuję izotretynoinę; witaminę B12, D3, K2, magnez; kapsułkę na oczy z luteiną i zeaksantyną; inną, trzy razy dziennie, na stawy - łącznie osiem pastylek. Ponadto myślę nad Loxonem 2% (płyn z minoksidilem), żeby zmniejszyć wypadanie włosów, które już wcześniej mnie niepokoiło (teoretycznie mieściło się w normie) - domniemywane przeze mnie łysienie androgenowe zostało zbagatelizowane przez dermatolożkę, a lepiej chyba podjąć działania zapobiegawcze, niźli potem borykać się z katastrofą. Tymczasem wnioskuję ze wstępnych obserwacji swojego ciała, że utrata owłosienie na głowie nasili się i to rychło. Boję się, że mieszki włosowe ulegną zabliźnieniu, nieodwracalnemu w dodatku.
      Czy wobec tego warto przerwać już zaczętą kurację retinoidem? Okres siedmiu lat nauczył mnie akceptować swoje niedoskonałości i walkę z nimi podejmuję tylko i wyłącznie po to, by móc wydepilować sobie laserem twarz i pożegnać się z zarostem. Jednocześnie izotretynoina odwlecze możność wykonania tego typu zabiegu do roku 2017. I cóż począć wobec tak przychylnej temu farmaceutykowi dermatolożki oraz wielu osób po przebytym leczeniu, polecających mi tę - nie oszukujmy się - truciznę? Nie mam pojęcia, dlaczego moja cera od października tak się zaogniła.

      Usuń
    3. Ten roztwór który masz to jest właśnie taki, który nic nie działa. Terapeutyczne stężenia to 1-15%. 1 ppm to 0,0001 %. Więc sam widzisz, że nakładanie tego na twarz nie ma żadnego sensu (i pewnie dlatego zostało pominięte przez Twojego dermatologa). Z tego co opisujesz stwierdzam, że chyba to bardziej Twoja wyobraźnia działa niż faktyczne skutki uboczne Izotretynoiny. Bóle stawów na pewno nie wystąpią po kilku tabletkach, nie przejdą też po kilku saszetkach preparatu na stawy. Witaminowanie się suplementami podczas gdy nie masz rzetelnie stwierdzonych żadnych niedoborów również jest totalnie bez sensu. Jeśli nie chcesz obciążać swojej wątroby to przede wszystkim przestań stosować wszystkie te bezsensowne preparaty. Wypadanie włosów - w trakcie leczenia izo, szczególnie na początku wiele osób ma ten problem. Musisz go po prostu przeczekać i nie stresuj się myśleniem, że ona wypadną a cebulki zanikną bo to nie dzieje się z dnia na dzień. Loxon owszem, ale poczekaj, sprawdź czy na pewno na szczotce jest więcej włosów nić zwykle. Po za tym czemu w ogóle depilujesz laserowo twarz? Przecież to normalne że mężczyzna ma zarost i to raczej atut :) I nie mówmy proszę, że izo to trucizna - to żadna trucizna. To lek i to poważny i stosuje się go w ostateczności, ale też krzywdy jakiejś specjalnej nie robi :)

      Usuń
    4. Dziękuję za porady. Odniosę się do suplementów - witaminę B12 łykam, ponieważ nie dostarczam jej w diecie bez mięsa, ryb, nabiału i raczej bez jajek; D3 - nie znoszę słońca, więc moje ciało nie ma szansy syntezować dostatecznej jej ilości; K2 - pomaga witaminie D spełniać swoją rolę oraz reguluję gospodarkę wapniową organizmu. Dwa pierwsze preparaty (B12 i D) to w moim przypadku konieczność, w przeciwnym razie niedoborów właśnie mogę się nabawić, a chyba lepiej działać profilaktycznie. Będę wykonywać niedługo badania na żelazo, ferrytynę, B12 i D, więc upewnię się, czy nadal wszystko pozostaje w normie.
      Co do stawów, to pobolewały mnie one już wcześniej, po wzięciu jednej tabletki izotretynoiny dolegliwości się ostro nasiliły - nawet żebra i kręgosłup mnie kłuły. Teraz sytuacja znacznie się poprawiła.
      Ostatnia kwestia - depilacji laserowej - wynika z tej samej przyczyny, dla której co poniektóre osoby golą inne miejsca, przecież owłosienie w ogóle jest naturalne i normalne oraz nie winno się go usuwać. To tylko kultura kreuje jakieś wzorce - albo człowiek sam siebie kształtuje, jak chce - tak jest w moim przypadku. Poza tym golenie powodowało u mnie liczne podrażnienia, depilacja laserowa zaś zlikwidowała krosty na żuchwie i brodzie. Wypryski przeniosły się ciut wyżej - na policzki - niestety, ze wzmożoną siłą.
      Cieszę się, że izotretynoina (ta w lekach, to według mnie trucizna, ponieważ podawana w szkodliwie wysokiej dawce) nie oznacza śmierci mojego dotychczasowego jestestwa. Można się wiele naczytać o trwałych skutkach ubocznych, m.in. o zabliźnianiu się mieszków włosowych, zniekształceniach rogówki, spadku aktywności płata czołowego o jedną piątą, wyjałowieniu i wysuszeniu jelit, kurzej ślepocie. Już od ponad roku znam te ciemne strony, jednak chyba warto zaufać również dermatolożce, która od wielu lat leczy tym retinoidem osoby przychodzące do niej po pomoc. Dziękuję za słowa otuchy.

      Usuń
    5. Akurat w naszym klimacie raczej nie występują niedobory witaminy D, nawet jeśli ktoś nie spędza całego dnia na słońcu to ilość dostarczana w trakcie "normalnego życia" powinna być wystarczająca. Tym bardziej, że wiele produktów jest w nią przemysłowo wzbogacanych np w Polce jest to margaryna czy płatki śniadaniowe (chyba że owych również nie jadasz). Witamina D znajduje się również w niektórych grzybach oraz krowim mleku i żółtkach jaj. Co do wit B12 to faktycznie, jeśli nie jesz mięsa to jej suplementacja jest wskazana. Co do witaminy K to totalnie nie rozumiem po co ją suplementujesz (chyba, że masz jakieś badania potwierdzające jej niedobór) gdyż jest ona wytwarzana przez florę jelitową, a po za tym znajduje się w wielu warzywach (a to rozumiem głównie jesz) m.in w brokułach, ogórkach, szpinaku, sałacie, awokado - to moim zdaniem załatwia sprawę. Co do trwałych skutków ubocznych - wiele z nich to tylko wyolbrzymione badania. Jeśli chodzi o tą aktywność mózgową to już kiedyś o tym z kimś dyskutowałam - badania które tego rzekomo dowodziły były przeprowadzone na szczurach i w dodatku sami badający stwierdzili w swoim badaniu że nie uzyskali istotnych wyników. U ludzi się to nie potwierdziło. Co do zniekształceń rogówki, kurzej ślepoty, wyjałowieniu jelit itd są to przejściowe skutki uboczne w dodatku rzadko występujące. Każdy lek ma skutki uboczne - nie oszukujmy się. Nawet APAP może Cię zabić. Wyjałowienie przewodu pokarmowego to skutki uboczne również wielu antybiotyków; ibuprofen niszczy błonę śluzową żołądka. Nie mówię że izo jest w 100% bezpieczna ale podchodźmy do tego ze zdrowym dystansem bo myśląc w ten sposób można by nie stosować w ogóle żadnych leków gdyż KAŻDY ma skutki uboczne. Dla przykładu - również mam problemy ze stawami, do tego stopnia że musiałam wykonać BARDZO drogie zastrzyki i do tego po tym mi przeszło (wcześniej budziłam się nawet w nocy z okropnym bólem kolan). Zaznaczam jednak, że kolana bolały mnie juz wcześniej. Dodatkowo wypadały mi włosy po leczeniu izo - szampon z pharmaceris używany systematycznie przez 3 miesiące załatwił mój problem... Nie demonizujmy i nie zwalajmy wszystkiego na izo. Czasem to zbieg okoliczności

      Usuń
    6. Od wielu lat raczej nie biorę leków, chyba że nifuroksazyd przy zatruciu, dlatego też ta izotretynoina tak mnie odstręcza - w granicach rozsądku jednak, bez panikowania. Moim zdaniem warto zwracać uwagę na skutki uboczne, a nawet próbować im zapobiegać, dlatego stosuję środki zapobiegawcze, np. zioła, suplementy - jednak z części z nich korzystam przejściowo, przez miesiąc, dwa (m.in. drożdże, zioła skrzypu polnego czy pokrzywy, tabletki na oczy z luteiną i zeaksantyną, obecnie zaś kapsułki na stawy).
      Jeśli idzie o płatki śniadaniowe, to komponuję własne mieszanki z płatków owsianych, jęczmiennych, żytnich, pszennych, otrębów orkiszowych, różnych orzechów, suszonej żurawiny, ziaren maku, pestek słonecznika, dyni, czasami mielę nasiona czarnego sezamu, do tego siemię lniane (zazwyczaj rozdrabniam samodzielnie przed spożyciem, akurat teraz używam uprzednio zmielonego ze sklepu). Zalewam to zblendowanym musem z jabłek (sparzonych i lekko namoczonych uprzednio w sodzie oczyszczonej), banana, zdarzają się jeszcze jakieś inne owoce, ze szczyptą cynamonu, a niekiedy i natki pietruszki. Obecnie mam także mleko sojowe, zatem też dolewam go nieco do musu - przy jego braku dodaję trochę wody mineralnej. Mieszanek śniadaniowych ze sklepu nie kupuję od dwóch lat - są przesłodzone i przesolone, wręcz niezdrowe. Myślę, że produktów bogatych w witaminę D w mojej diecie niewiele, grzyby na pewno nie zapewnią jej dostatcznej ilości, stąd suplementacja od września.
      Co do witaminy K, to istotnie, w wymienionym jedzeniu (brokuły, szpinak, sałata) znajdzie się jego odpowiednia ilość - aczkolwiek tyczy się to postaci K1. Odmiana K2 występuje głównie w produktach pochodzenia zwierzęcego (z tłuszczami mlecznymi, wątrobami albo żółtkami jaj) oraz w natto i miso (sfermentowane ziarna soi). Rola obydwu tych witamin różni się nieco między sobą: K1 aktywuje wątrobowe białka wiążące wapń, zaangażowane w proces krzepnięcia krwi. Tymczasem K2 uczestniczy oprócz tego w regulacji umieszczania wapnia w miejscach, gdzie jest on potrzebny (źródło: http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/14654717). Poza tym K1 ulega konwersji do podtypów K2 w miejscach, gdzie wchłanialność tych analogów nazwanych zbiorowo "K2" osiąga niewielki, o ile nie znikomy, poziom.
      Ponadto K2, podobnie jak B12, produkują bakterie zamieszkujące ludzki organizm. Niestety, bytują one w jelicie grubym, skąd raczej nie są już pobierane żadne składniki odżywcze, ani kofaktory.
      Co więcej, witaminy D3 i K2 działają synergistycznie. Z tejże przyczyny właśnie przyjmuję obydwa preparaty.

      Usuń
    7. Aha, dodam, że moje mieszanki śniadaniowe są nie dość, że zdrowsze oraz smaczniejsze, to jeszcze TAŃSZE aniżeli gotowe produkty. Wspieram też polskie wyroby, nie zaś zagraniczne koncerny typu Nestle. Raz kupione "surowce" zaś starczają mi na co najmniej półtora miesiąca (orzechy na dłużej). Same korzyści :)

      Usuń
  22. Aż tak źle wspominasz leczenie izo? Ja zaczęłam, już wszystko inne przerabialam przez lata i mialam wielki dylemat, ale postanowiłam zaryzykować. Narazie suchosc mi doskwiera, zwlaszcza oczy sa suche, bo bywaly także przed kuracja, zobaczymy co będzie działo się dalej. Wiem, że już jestes kilka miesięcy po terapii, jak się teraz sprawy mają u ciebie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jaką miałaś dzienna dawke i ile ważysz? Jeśli to nie tajemnica :) Pozdrawiam

      Usuń
    2. Waże 55 kg i miałam dawkę przez pierwszy miesiąc 20 mg, potem 40 i przez ostatnie dwa miesiące 20 mg :) U mnie po kuracji prawie rok i czuję się i wyglądam super. Jedynie pozostała mi jednak taka cera mieszana w stronę suchej, szczególni teraz, zimą w okolicach brody jest przesuszona ale jakoś sobie radze )

      Usuń
  23. Nie miałam ciężkiego trądziku, dlatego też nie widziałam potrzeby stosowania silniejszych leków niż zwykłe kremy na trądzik z Iwostinu :)

    Świetny blog i bardzo dokładna recenzja.

    OdpowiedzUsuń
  24. Nie walczyć samemu po omacku, najlepiej udać się do specjalisty. Ja polecam doktora Krajewskiego w Warszawie który dobra mi odpowiednie leki, dzięki jego poradom wyleczyłam trądzik i pozbyłam się kompleksów.

    OdpowiedzUsuń