pielęgnacja

EOS - czy faktycznie jest się czym zachwycać?

15:41 Aleksandra Konieczny 47 Comments

Dziś spróbujemy rozprawić się ze sprawą osławionych balsamów do ust EOS. Czy faktycznie są warte zwrócenia na nie oka? Zapraszam!
  

 Na blogach niedawno była fala na balsamy do ust EOS. Wszyscy chwalą, mówią, że idealnie nawilżają, że zajady znikają, mają piękny zapach, idealną konsystencję... cóż... Ja się nie zgadzam. Absolutnie. I już na wstępie mówię, że nie będzie to pochlebna recenzja.


Przed EOSem byłam zachwycona balsamami do ust z Blistex (o których pisałam tutaj). Nadal nie znalazłam nic co by je pokonało. Widząc jednak te wszystkie pochlebne opinie o magicznych jajeczkach postanowiłam sobie takie sprawić. Wybrałam zapach sweet mint, który jest naprawdę cudowny. Co więc sprawia, że jestem z tego produktu tak niezadowolona? Przede wszystkim to, że gdy używałam Blistexów to NIGDY nie miałam spierzchniętych ust (nawet w zimie), nie pękały mi kąciki ust, nie miałam zajadów, ani suchych skórek. Każda szminka wyglądała na tym balsamie idealnie, a nawilżenie utrzymywało się bardzo długo (choć wiem, że wiele z Was ma na ich temat inne zdanie, co tym bardziej skłania mnie do stwierdzenia, że to jak te balsamy działają zależy od stanu naszych ust). Nie wiem co mnie podkusiło, żeby kupić EOSa, naprawdę nie wiem. Chociaż nie... sory - wiem - chęć posiadania czegoś nowego i pozytywne opinie o tym produkcie. Głupia. Jednak może przejdźmy do właściwej recenzji.


Balsam przychodzi do nas w pięknym opakowaniu, które absolutnie nie ściera się w torebce i po miesiącu użytkowania nadal wygląda bardzo estetycznie. Produkt ma idealną konsystencję - nie nakłada się za dużo ani za mało, nie jest zbyt miękki ani zbyt twardy. Zapach jest przepiękny, w moim przypadku miętowy i utrzymuje się bardzo długo na ustach, jednak nie jest męczący. Na ustach pozostawia delikatną poświatę, jak to zwykle mają w zwyczaju pomadki niekoloryzujące. I to by było na tyle jeśli chodzi o plusy.

Przejdźmy do minusów...

Nawilżenie jakie otrzymujemy przy tym balsamie jest... zerowe. Serio. Dla mnie EOS praktycznie w ogóle nie nawilża. Jedyne co robi to fizycznie jest na naszych ustach. Ciągle robią mi się przy nim zajady, suche skórki, oblizuję usta bo są przesuszone. A dodam, że jest przecież lato, więc warunki pogodowe nie są takie aż znowu ciężkie. W zimie przy Blistexie zajad zdarzył mi się raz na rok, a przy EOSie mam je co chwile, w dodatku nie chcą się nim leczyć. Żeby ten balsam działał to musiałabym chodzić nim wysmarowana chyba cały czas! A w praktyce używam takich kosmetyków tylko rano, pod każdą szminkę oraz na noc. W dodatku balsam wcale nie utrzymuje się długo na ustach. Krótko mówiąc, totalna porażka. A cena? 20 zł za taki badziew to gruba przesada! Blistexa mam za 10 zł. Nie polecam.

A jak tam Wasze odczucia z używania EOSów? Jesteście zadowolone?




You Might Also Like

47 komentarzy:

  1. Ja mam swojego kupionego w USA i nie jest zły, ale normalnie w życiu nie dałabym za niego 20zł + wysyłka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja go kupiłam akurat przy zamawianiu też innych rzeczy, między innymi pędzla z Hakuro z którego jestem mega zadowolona ale mimo wszystko nie powiem żeby mi ten zakup wyszedł na dobre :/

      Usuń
  2. A tyle pozytywnych opinii o nich czytałam

    OdpowiedzUsuń
  3. Mnie jakoś te EOS nie skusiły i sie ciesze bo 20 zl za balsam do ust to troszke za dużo jak dla mnie ;);)

    OdpowiedzUsuń
  4. Wg mnie też są bardzo słabe, pięknie wyglądają i pachną ale nawilżenie jest słabiutkie niestety...

    OdpowiedzUsuń
  5. mam obecnie Blistex Medplus i jest to jeden z najlepszych balsamów jakie miałam chociaż gonią go masełka z Nivea (szkoda , że trzeba je nakładać paluchem). EOS moja siostra dostała od kuzyna z USA i również stwierdziła, że jest bo jest. Byłaby zła, gdyby musiała za niego sama zapłacić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tez wlasnie uwielbiam te med plus! Sa doskonale

      Usuń
  6. A ja mam zupełnie inne zdanie niż Twoje :). Mam jagodowe i jest genialne. Używałam sporo różnych popularnych i tych mniej produktów do pielęgnacji ust i nic na moje usta nie działało tak dobrze jak EOS. O zajadach nic nie powiem, nie robiły mi się przed eosem i nie robią się teraz :). Może faktycznie to zależy od stanu ust itp. jednak ja zdecydowanie jestem zwolenniczką EOSa :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja uważam, że te jajka są przereklamowane przez youtuberki. Fakt wyglądają cudownie, są inne niż wszystkie balsamy, lecz moim zdaniem nadają się zwyczajnie do wyrzucenia... Tania pomadka z Lidla bardziej nawilża niż to jajko..

    OdpowiedzUsuń
  8. dobrze wiedzieć, że nie wszystkie opinie są tak pochlebne ;) miałam się na niego skusić, bo skład dobry a tu o...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No skład świetny, nie testują na zwierzętach, ale co z tego jak nie dziala

      Usuń
  9. A wcześniej wszystkie blogerki zachwycały się Carmex'em, że po prostu świetny ha kupiłam , i fajny owszem jak się nim cały czas smaruje usta jak w przypadku innych pomadkach ochronnych. Ale i tak każdy zapomniał o dobrych starych pomadka z Nivea kiedyś to był hit i były dobre.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja lubię te masełka z nivea bo te pomadki to juz nie za bardzo. Ale i tak najbardziej polecam Blistex bo sa najlepsze ze wszystkich!

      Usuń
  10. O proszę! Ja EOS-a nie miałam, ale fakt, też czytałam o nich same pozytywne opinie ;p

    OdpowiedzUsuń
  11. Mnie niestety też podkusiło, żeby go kupić. Kupiłam też dla koleżanki, która jest nim po prostu zachwycona, tak jak wszyscy tylko same "ochy i achy", "najcudowniejszy na świecie". Nie jest zły, nie robi mi żadnych szkód, gdyż po prostu... nie używam go. Przez pierwszy tydzień pilnowałam się żeby co chwilę go nakładać, jednak tak jak napisałaś - nie ma on żadnego działania na usta. Nie nawilża, nie wygładza, słowem wart max 5 zł. O wiele bardziej wolę Carmexa za 8 zł ;)

    Pozdrawiam serdecznie i zapraszam, nowy post!
    indivv.blogspot.com (KLIK)

    OdpowiedzUsuń
  12. Mam wersję różową tego jajeczka i nawet się z nim polubiłam :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Na całą, ale to jest seria (?) Natural, obejmująca pudry do twarzy, które dają ładne, matowe wykończenie :) Błyszczące produkty nazywają się po prostu Mineralize Skinfinish (w nazwie nie ma tego dopisku Natural) i to z nich pewnie kojarzysz rozświetlające wykończenia produktów takich jak Lightscapade, czy Soft&Gentle :)

    Nie miałam nigdy tego słynnego jajeczka i przyznaję, że chyba chciałabym kiedyś je wypróbować, mimo że nie wszyscy podzielają zachwyty ;) W sumie Twoja recenzja jest kolejną negatywną, na którą się natknęłam w ostatnim czasie. Ale za dużo mam balsamów do ust, bez sensu więc kupować kolejny ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Chyba sie ciesze, ze sie nie skusilam. Pozostane przy carmexie :)

    OdpowiedzUsuń
  15. A ja też zawsze byłam tego ciekawa, wszyscy mieli, ale potem stwierdziłam, że raczej nie będzie lepszy niż inne kosmetyki, bo niby co może mieć takiego nadzwyczajnego :D Na szczęście zrezygnowałam z pomysłu kupna :D

    ________________
    miksologia-urodowa.blogspot.com Zapraszam ! :)

    OdpowiedzUsuń
  16. A mnie bardzo kusił i to właśnie ten;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zapach ma piękny, niestety działanie takie sobie

      Usuń
  17. Ja nigdy nie miałam więc się nie wypowiem na teemat działania ;) jakoś mnie nie kusi ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Jest na nie mega szał :-) ale mnie te 20 zł skutecznie odstrasza :-)

    OdpowiedzUsuń
  19. To chyba pierwsza negatywna recenzja EOSa jaką widzę. Do tej pory byłam raczej zdystansowana do tego produktu, aczkolwiek gdybym miała szansę wypróbować to bym to zrobiła. Nie za wszelką cenę jednak - jest sporo tańszych produktów, które spełniają swoje zadanie i to jeszcze polskich firm.

    OdpowiedzUsuń
  20. Ciekawe. Ja swojego blistexa szczerze nienawidzę. Jajka nie posiadam i jeżeli nie wpadnie mi w ręce przez przypadek (typu prezent) to nigdy nie kupię ze względu na cenę. Skład natomiast ma bardzo fajny i zawsze zakladalam, że może być niezły.

    OdpowiedzUsuń
  21. Love the design :)
    INTERNATIONAL GIVEAWAY on my FRENCH BLOG: SUMMER DRESS :) :)
    www.taimemode-fashionblog.com

    OdpowiedzUsuń
  22. Jakże smutne że jest kiepskie, no ale cóż bywa :) ...

    OdpowiedzUsuń
  23. ja uzywam od vibo blyszczyka i jestem zadowolona, wiec nie zamierzam zmieniac na zaden inny ;)

    OdpowiedzUsuń
  24. Zawsze jest szał na nowości, ludzie kupują coś bo jest drogie, ładnie wygląda i jakaś znana blogerka go poleciła. W życiu nie dałabym za balsam 20 zł. Używam blistexa tak samo jak Ty,10 zł starcza na długo, świetnie nawilża, czego chcieć więcej? Dziewczyny biegnijcie do apteki! :>

    OdpowiedzUsuń
  25. Mnie te jajka kusiły już od dawna ;) Ale wciąż nie mogę się zdecydować i czekam z zakupem ;)

    OdpowiedzUsuń
  26. szkoda,że się nie sprawdzić :(
    Blistexy również b lubię :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Ja też mam miętowy, dostałam od koleżanki. Jest ok, używam, nie analizowałam go za bardzo ;-)

    OdpowiedzUsuń
  28. Co prawda sama go nie uzywalam ale slyszalam od kolezanki, ze nie nawilza jej ust co zgadza sie z tym co ty napisalas:)

    OdpowiedzUsuń
  29. Wole blistexy, mnie te jajka też nigdy nie kusiły ;)

    OdpowiedzUsuń
  30. Ja chyba się nie skuszę na ten wynalazek, pozostaję przy tradycyjnych pomadkach w sztyfcie. :P

    OdpowiedzUsuń
  31. Dla mnie to głównie fajny design :) Nawilżenie jest ok, nie będę ściemniać bo nawilża :) ale nie ukrywam tez ze znam produkty które lepiej sie sprawdzają :) jedeynym gigant plusem jest fakt, ze to vegański i naturalny produkt ;) chociaz opakowanie juz nie jest takie eco :)

    OdpowiedzUsuń
  32. Nigdy go nie używałam, ale faktycznie jest bardzo popularny. Słyszałam o nim wiele dobrego, ale po tej recenzji już mi się go odechciało, bo i u mnie również bardzo dobrze sprawdza się Blistex (ten wyciskany w białym opakowaniu). Nie ma nic lepszego i przy Blistexie zosatnę! :)

    OdpowiedzUsuń
  33. Mam, ale jak dla mnie to fajny gadżet - tak jak napisałaś - nawilżenie niestety jest zerowe.. A nie kupuję balsamu tylko dla jego wymyślnego designu i ładnego zapachu ://

    OdpowiedzUsuń
  34. W związku z tym, że zaczęłam właśnie kuracje izotretynoiną pojawił się u mnie problem z bardzo suchymi ustami.. Już przed kuracją ciąlge używałam pomadki bo miałam problemy z suchością ust ale przy leczeniu to jest jakaś masakra! Poszlam wiec do drogerii i szukam jakiegoś cuda na moje usta.. oczywiscie pierwsze co sie mysli to "droższe może lepiej zadziała"... więc kupiłam to jajko. Co za badziewie! Inne pomadki za które zapłaciłam grosze lepiej nawilżają! Nie polecam.. Ale jesli ktoś boryka sie z suchymi ustami polecam masć z witaminą A. Dziala cuda, zajady zniknely a pomadki nie musze juz uzywać co 5minut..

    OdpowiedzUsuń
  35. Ja tam nie zgadzam sie z waszymi negatywnymi opiniami.
    Eos jest poprostu świetny
    Przez całą zimę nie używałam niczego na usta i były one po prostu wiurem
    Kupiłam eos i po 2 dniach były one tak nawilżone jakbym była na jakimś zabiegu.
    Naprawdę polecam Eos

    OdpowiedzUsuń