Pokazywanie postów oznaczonych etykietą izotretynoina. Pokaż wszystkie posty

Demakijaż, oczyszczanie, kremy, toniki podczas kuracji Izotretynoina (Izotek, Aknenormin)

Często pytacie mnie w mailach lub w komentarzach jaką pielęgnację najlepiej stosować w trakcie leczenia izotretynoiną. Sprawa jest o tyle skomplikowana, że nasza skóra w trakcie kuracji bardzo się zmienia i na różnych jej etapach ma inne potrzeby. Postanowiłam więc podzielić pielęgnację na etapy kuracji, ponieważ uważam, że w ten sposób łatwiej każdemu z Was będzie znaleźć to czego szuka.


Etap 1 - Miesiąc 0 - 3

Jest to czas, w którym nasza skóra zaczyna intensywnie się oczyszczać, pojawia się coraz więcej wyprysków, cera staje się zaczerwieniona, wrażliwa, podrażniona. Zwróćmy więc uwagę, aby zmywać makijaż produktami delikatnymi, przeznaczonymi do skóry wrażliwej, suchej, skłonnej do podrażnień. Jednocześnie pamiętajmy, że makijaż musi być usunięty bardzo dokładnie. Lepiej, żeby były to żele do mycia twarzy niż płyny micelarne, ponieważ pocieranie buzi wacikiem może pogarszać stan skóry. Jeśli chcecie stosować tonik, to polecam taki, który rozpyla się jak mgiełkę - schłodzi i delikatnie ukoi podrażnioną skórę.Nie pocieramy buzi ręcznikiem! Najlepiej w tym okresie przyciskać delikatnie do twarzy jednorazowy ręcznik/papier toaletowy. W ten sposób nie rozsiewamy bakterii i dbamy o czystość naszej buzi, która podczas kuracji jest hiperwrażliwa. Następnie nakładamy krem - nie wcieramy, tylko lekko rozsmarowujemy. Dobrze, aby był to krem przede wszystkim nawilżający, kojący podrażnienia, regenerujący i bogaty - w końcu przez noc nasza skóra ma się zregenerować. Rano lepiej przemyć buzię delikatnie samą wodą. Potem rozpylamy mgiełkę i nakładamy delikatny krem na dzień do skóry suchej. Następnie makijaż.

Przykładowa pielęgnacja
Demakijaż - żel Be beauty bez drobinek / Cetaphil / żel do mycia twarzy Bioderma do skóry wrażliwej
Tonik - Tołpa białe kwiaty/ Evree tonik różany 
Krem - Mediderm /  Avene Cold Cream / Sylveco (na dzień lekki, na noc w słoiczku) / pod oczy Sylveco (stosuję go do dziś, prawdziwa rewelacja, gdyż ja podczas kuracji miałam bardzo suche powieki) / Ziaja AZS



Etap 2 - Miesiąc 4-6

Zwykle w tym okresie wypryski są sporadyczne. To co nas niepokoi to zaczerwienione blizny, przebarwienia, bardzo sucha skóra, która często się łuszczy oraz jest skłonna do alergii. Rytuał mycia buzi powinien pozostać bez zmian. To co natomiast powinniśmy zmienić to krem. Powinien być przede wszystkim regenerujący. Na niektórych kremach napisane jest, że są przeznaczone do stosowania podczas kuracji dermatologicznych i na te warto postawić. Nie używamy żadnych mechanicznych peelingów, kremów rozjaśniających przebarwienia (działają one tylko na przebarwienia wynikające z hiperpigmentacji a nie trądzikowe), maści z witaminą C, kwasami, olejkiem z drzewa herbacianego. Dlaczego? Nasza skóra, choć wygląda lepiej bo już bez ropnych zmian nadal jest bardzo wrażliwa. Te kosmetyki siłą rzeczy podrażniają skórę, a nie robią nic lepiej niż izotretynoina. Pamiętajcie, że to jest Wasz główny lek złuszczający i regenerujący naskórek. Gwarantuję, że w zupełności Wam to wystarczy i przebarwienia szybko znikną a blizny spłycą się i zbledną. 

Przykładowa pielęgnacja
Krem Uriage Restructurant/ Tołpa Czarna Róża / Korres Wild Rose / Sylveco


Etap 3 - Miesiąc 6-9

Przebarwienia w tym okresie powinny już solidnie zblednąć, blizny być płytsze, pryszcze nie występować. Pod koniec leczenia często też zmniejszana jest stopniowo dawka leku więc nasza skóra może nie być już aż tak sucha i podrażniona. Możemy zacząć stosować lżejsze kremy na dzień. Powinnyśmy już też móc zmywać podkład płynem micelarnym bez obaw, że razem z fluidem odejdzie też skóra (pół żartem, pół serio). Po zaprzestaniu leczenia jeszcze przez pół roku nie powinno się chodzić na zabiegi kwasami, peelingi mechaniczne, mikrodermabrazję, laser frakcyjny. Po upłynięciu 6 miesięcy od kuracji możemy sobie takie zabiegi wykonywać w celu rozjaśnienia pozostałych przebarwień oraz wyeliminowania ewentualnych blizn.

Przykładowa pielęgnacja
Demakijaż - płyn micelarny Bioderma sensibio / płyn micelarny Garnier do skóry wrażliwej
Tonik - Tonik Sylveco / Tonik i płyn micelarny w jednym Yves Rocher Hydra Vegetal
Krem na dzień - Uriage Restructurant (można go stosować na dzień i na noc)/ Clinique moisture surge intense / Iwostin Purritin Rehydrin/ Pharmaceris R Lipo - Rosalgin
Krem na noc zostawcie taki jak wyżej, silnie regenerujący






Pozdrawiam, Ola

Trądzik - moja druga twarz.


Dziś post będzie bardzo osobisty... Jakiś czas temu obejrzałam ten oto filmik. Oczywiście zrobił na mnie wrażenie jednak pozostawiłam go bez odpowiedzi. Kilka dni temu byłam jednak świadkiem sytuacji, która popchnęła mnie do jego odgrzebania. Makijaż dla wielu kobiet to przyjemny poranny rytuał, dzięki któremu w ciągu 10 minut zyskują +100 punktów do pewności siebie. Odrobina podkładu i tuszu do rzęs jest w stanie naprawdę zdziałać cuda. Są jednak wśród Nas kobiety, którym to wcale nie zajmuje 10 minut. Dla których nie jest to przyjemność, ale smutna codzienna konieczność. Które nie dodają sobie w ten sposób pewności siebie, a starają się przetrwać w dzisiejszej dżungli idealnych wizerunków kreowanych przez media. Ich największym kompleksem jest trądzik.

https://www.youtube.com/watch?v=WWTRwj9t-vU


Wydaje Wam się, że przesadzam? 
A czy cierpiałyście kiedyś z powodu trądziku nasilonego w takim stopniu jak u youtuberki powyżej? Lub gorszego? Jeśli nie, to nie macie pojęcia o czym mówię. Osobiście nie miałam nigdy aż takich problemów ze skórą jak dziewczyna powyżej. Mój trądzik był  mniejszy, przybierał formę raczej podskórnych grudek niż ropnych wykwitów. Nie zmienia to jednak faktu, że doskonale wiem co czuje zarówno ona jak i inne dziewczyny (oraz mężczyźni) borykający się z tym problemem.

Nie istniałam bez makijażu. 
Dosłownie i w przenośni. Absolutnie nigdzie nie pokazywałam się nieumalowana. Bez podkładu nie poszłam nawet po bułki do sklepu. Wstydziłam się trądziku przed moim chłopakiem do tego stopnia, że gdy zmyłam makijaż to od razu gasiłam światło, a pierwsze co robiłam wstając rano to biegłam do łazienki się umalować. Nienormalna, pomyślicie... Ja z perspektywy czasu też tak uważam. W głowie osoby borykającej się z tym problemem nie jest to jednak takie proste. Myśl o tym, że inni mogliby zobaczyć jak wyglądam bez podkładu przerażała mnie. Widziałam i słyszałam komentarze ludzi na temat osób, które mają trądzik. Zdolność kamuflowania się opanowałam do perfekcji. Cały makijaż zajmował mi wtedy około 30 minut (co teraz wydaje mi się nie do pomyślenia, gdyż zajmuje mi to góra 10 minut). Moje poczucie własnej wartości było bardzo niskie. Gdy gdzieś wychodziłam często sprawdzałam w lustrze czy na pewno makijaż się trzyma i wygląda jak należy. Nosiłam ze sobą w torebce masę korektorów, podkładów i pudrów "na wszelki wypadek". Ciągle próbowałam nowych podkładów i kremów przeciwtrądzikowych. Wydawałam na to naprawdę fortunę. Jak się pewnie domyślacie nic nie skutkowało. Miałam obsesję na punkcie mojego wyglądu. Ciągle przeglądałam się w lustrze, bacznie obserwując czy wyskakują mi nowe pryszcze. To było nie do zniesienia. W końcu przeszłam kurację Izotretynoiną, dzięki której całkowicie pozbyłam się mojego największego kompleksu. Możecie mówić, że to nic takiego, że trądzik ma przecież w jakimś okresie swojego życia prawie każdy. Pamiętajcie jednak, że u niektórych to nie przechodzi jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki wraz z opuszczeniem liceum. Buzia jest wizerunkiem człowieka. Naszą najważniejszą dla innych częścią ciała. Wiecie, że pewne badania udowodniły, że w związkach w których ludziom najbardziej z całego ciała podobają się ich twarze są dużo trwalsze niż te w których osoby jako ulubioną część ciała partnera podają inną niż buzia? Zakochujemy się w czyjejś twarzy, to ją wspominamy gdy jesteśmy daleko i za nią tęsknimy, to ją całujemy, to ją na co dzień oglądamy. Nie da się ukryć kompleksu, który na niej występuje pod ubraniem. Jedyne czym możemy się okryć to makijaż.

Dzisiejsze media kreują obraz idealnego ciała, cery, figury. Ideał, który dla większości z Nas jest nieosiągalny. Miliony młodych kobiet próbuję jednak go dogonić, często dramatycznymi sposobami. Dlaczego? Ze strachu - przed złośliwymi komentarzami, wstydem, brakiem akceptacji ze strony otoczenia, zostawieniem przez chłopaka, byciem odrzuconym. Najgorsze jest jednak to, że sami sobie taką przestrzeń wykreowaliśmy.
Wiele z tych "strachów" istnieje tylko w naszej głowie.

Jak zwalczyć trądzik po 20 roku życia?

Mówi się, że trądzik to problem nastolatków. I tak przeważnie jest. Są jednak wśród Nas i takie osoby, którym trądzik wcale nie przechodzi wraz z opuszczeniem liceum. Są również takie, u których dopiero po dwudziestce się pojawia. Jak sobie z tym radzić?



Po pierwsze i najważniejsze, mówiąc trądzik, nie mam wcale na myśli tych 3 krostek, które od czasu do czasu pojawiają się na Twojej twarzy. Osoby z idealną cerą stanowią nie więcej niż 10% naszej populacji. Oprócz tych kilku szczęśliwców, cała reszta boryka się od czasu do czasu z kilkoma niedoskonałościami na buzi i nie można nazwać tego stanem chorobowym jakim jest trądzik, ale najzwyczajniejszą reakcją skóry na zanieczyszczenia środowiska, pot, sebum i makijaż. Mówiąc trądzik mam na myśli nieustępliwy problem na buzi, przez który wstydzimy się wychodzić do ludzi niepomalowane, nasza samoocena spada do poziomu parteru, a nasza skóra boli, jest zaczerwieniona, pokryta ropnymi krostkami i woła o pomoc. 

Gdy problem ten nie mija wraz z opuszczeniem szkoły średniej lub dopiero wtedy się pojawia, należy zdecydowanie wybrać się do dermatologa. I to dobrego. Dlaczego? 
Wielu dermatologów widząc trądzik na buzi przepisuje bez zastanowienia Izotretynoinę (pochodna witaminy A, występuje pod nazwami handlowymi Izotek, Aknenormin, Roacutane, Axotret i inne). Zapominają jednak o poinformowaniu pacjentów, czyli Nas, o tym, że jest to POWAŻNY lek, a nie pierwszy lepszy sposób na poradzenie sobie z pryszczami. Owszem, jest to droga bardzo skuteczna, jednak czy najlepsza? Przed rozpoczęciem tak poważnej kuracji warto spróbować wszystkich innych środków, które są dostępne. A jest to naprawdę szeroki wachlarz opcji...

Po pierwsze warto zrobić badania krwi, gdyż trądzik może mieć przyczyny hormonalne, szczególnie jeśli pojawia się w okolicach żuchwy oraz na szyi. Gdy jednak okaże się, że wyniki są w porządku drążymy dalej.



Można zacząć od delikatnych kremów złuszczających np. Pharmaceris z 5, a następnie 10% kwasem migdałowym. Ten krem czyni cuda przy walce z zaskórnikami i w tej formie naprawdę bardzo go polecam. Stosuje się go tylko na noc, cienką warstwę. Następnym krokiem jest leczenie kwasami o silniejszym działaniu, już u dermatologa lub wykwalifikowanej kosmetyczki.  W internecie jest możliwość nabycia kwasów do samodzielnego przygotowania. Nie polecam jednak tej metody. Wykwalifikowane osoby są w stanie ocenić Naszą skórę i dobrać odpowiednie stężenie kwasów, a cały zabieg przeprowadzić w bezpieczny sposób. Jeśli coś pójdzie nie tak, macie możliwość wymagania odszkodowania! A co może pójść nie tak? Stężenie kwasów może być niedostosowane do Waszej skóry i powodować poważne poparzenia skóry, z głębokimi ranami oraz bliznami i przebarwieniami. Gdy robicie to w domu może się stać tak samo. Ale chyba nie muszę mówić Wam, że gdy robicie to na własną rękę, nie mając o tym pojęcia (ani o sposobie wykonania takiego zabiegu, ani pewności co do źródła pochodzenia Waszego produktu) to prawdopodobieństwo, że zrobicie sobie krzywdę jest o wiele większe! W dodatku wtedy nie macie możliwości proszenia nikogo o odszkodowanie, a naprawienie tego co zrobiliście może być naprawdę bardzo kosztowne lub wręcz niemożliwe.

Gdy naszym problemem są ropne zmiany warto spróbować terapii laserem. Nie próbowałam, a z perspektywy czasu żałuję, gdyż być może uniknęłabym wtedy leczenia Izotretynoiną. Daje naprawdę świetne efekty (oczywiście po kilku zabiegach).

Kolejną drogą są wszelkie dostępne antybiotyki do stosowania zewnętrznego (Duac, Epiduo, Clindacne, Normaclin). Wiem, że w dzisiejszych czasach ludzie boją się antybiotyków jak ognia, ale zapewniam Was, że jak trzeba to trzeba. Trądzik jest zwykle wynikiem kolonizowania naszej buzi przez bakterie. A co działa na bakterie? Oczywiście antybiotyk. Te do stosowania zewnętrznego nie są silne, działają miejscowo, rzadko mają jakieś skutki uboczne. Niestety minusem tej terapii jest fakt, że wiele osób po chwilowej poprawie stanu skóry, ma nawrót trądziku. Są jednak pacjenci, którym to pomaga i moim zdaniem warto spróbować. Te leki zwykle nie są drogie (około 20 - 30 zł), a możemy dzięki nim uniknąć poważniejszych terapii.




Okey, nie pomogło. Co dalej?

Tutaj wyciągamy powoli działa armatnie, czyli zaczynami leczyć Nasz problem od wewnątrz. Bardzo dobre efekty daje leczenie antybiotykami doustnymi. Najczęściej stosowane są Tetracykliny (nazwa handlowa Tetralysal). Są to bardzo skuteczne antybiotyki, o szerokim spektrum działania (czyli na wiele różnych bakterii). Taka terapia trwa zwykle około pół roku. Tutaj ważna informacja. Aby leczenie było skuteczne, nie należy przerywać brania leku po jednym opakowaniu, jak tylko ustąpi problem, lecz kontynuować leczenie stopniowo zmniejszając dawkę antybiotyku, nawet jeśli trądzik przestał się pojawiać dużo wcześniej. Wiele osób robi ten błąd, że bierze jedno opakowanie (czy dwa) i gdy pryszcze przestaną wychodzić to już nie wracają do dermatologa. To podstawowy błąd! Trądzik wraca po kilku miesiącach i wtedy Tetracykliny mogą już nie pomóc... 

Gdy już próbowaliśmy wszystkiego pozostaje Nam niestety już tylko Izotretynoina. Na początku warto jednak spróbować zastosować ją miejscowo - w formie maści do smarowania zewnętrznie (np. Locacid, Aknemycin plus, Atrederm, Retin A). Lek ten może na początku powodować podrażnienia skóry, w związku z tym, gdy rozpoczynacie kurację warto nakładać cieniutką warstwę, tylko na miejsca problematyczne, co 2-3 dni. Gdy Nasza skóra już się przyzwyczai, wtedy możemy nakładać co wieczór. Nie smarujemy buzi lekiem w ciągu dnia. Stosujemy natomiast wtedy kremy z wysokim filtrem, aby uniknąć podrażnienia skóry i oparzeń słonecznych, o które w tym okresie bardzo łatwo. Takie leczenie trwa dość długo, bo kilka miesięcy, ale daje naprawdę świetne efekty!

Wojna, zaczyna się wtedy, gdy już nic nie pomaga. To właśnie moment, w którym sięgamy po doustną Izotretynoinę. Kuracja jest długa, droga, ma wiele skutków ubocznych i wymaga od Nas wielu wyrzeczeń. Dlatego, zanim ją rozpoczniemy, warto się poważnie zastanowić i wypróbować wszystkie możliwe sposoby, aby jej uniknąć. Więcej i leczeniu Izotretynoiną możecie przeczytać na blogu w zakładce o tej nazwie. 

Nie ujęłam w moim zestawieniu oczywiście domowych sposobów radzenia sobie z trądzikiem. Takich postów jest mnóstwo w internecie, być może sama złożę kiedyś na ten temat, jakąś konkretną notkę zbierającą te wszystkie informacje i opracuję je pod względem merytorycznym. W tym poście chciałam jednak wspomóc Was w walce z trądzikiem i zachęcić do rozważenia wszelkich opcji zanim podejmiecie się leczenia Izotretynoiną, a także przestrzec przed często popełnianymi błędami podczas kuracji, które sprawiają, że mówicie, że dermatolog nie pomógł. 


Czy wypróbowaliście którąś z tych kuracji i czy przyniosła oczekiwane efekty? Może polecacie jakiś szczególny lek lub dermatologa w swoim mieście? Zapraszam do dyskusji!



Najczęściej popełniane błędy przy leczeniu Izotretynoiną


Czytając różne fora zauważyłam, że jest wiele osób, które popełniają podstawowe błędy podczas leczenia Izotretynoiną. Nie mówię oczywiście, że ja żadnych nigdy nie popełniłam. Nie mniej jednak chciałabym Was ustrzec przed niektórymi z nich. Zapraszam do czytania.

Zaczynając leczenie jesteśmy przez lekarza informowani w większości o tym co robić oraz czego unikać. Jedni przestrzegają tego bardzo rygorystycznie, inni za nic mają sobie ostrzeżenia dermatologa i robią to na co mają ochotę. Część z Was w ogóle nie została poinformowana przez lekarza (niestety) o tym co należy przy leczeniu robić, a czego się wystrzegać i przede wszystkim o tym co jest w trakcie kuracji "normalnym skutkiem ubocznym". Zbierając moją wiedzę podczas całej mojej kuracji oraz doczytując fachową literaturę zrodził się pomysł na ten post.

Czego powinniśmy się wystrzegać?

1. PANIKI 
celowo umieściłam to na pierwszym miejscu, wiele osób czytając ulotkę, fora, oglądając zdjęcia, słuchając kuzynki koleżanki czyjej przyjaciółki wyrabia sobie straszny obraz tego leku jako trucizny, która być może w najlepszym wypadku nie zniszczy Nam życia. Prawda jest jednak taka, że poważne skutki uboczne występują bardzo rzadko i najczęściej ustępują po zakończeniu leczenia. Wiele słyszy się też o osobach, którym to leczenie nie pomogło (narzekają, że po odstawieniu tabletek mają jeszcze gorszą cerę itd) jednak z tego co zauważyłam, najczęściej wypowiadają się w ten sposób na forach osoby, które nawet nie dokończyły kuracji. Zniechęciły się brakiem szybkich efektów, piszą że pogorszyła im się skóra (co na początku tego leczenia w pierwszych 1,2,3 miesiącach jest całkowicie normalne), że tabletki są bardzo drogie i nic nie dają (no po miesiącu to na pewno nic nie dają), że leczenie jest dla nich za długie i to za duży koszt, więc brały tylko 2 miesiące licząc, że po tym czasie przejdzie, a nie widząc efektów zakończyły kuracje. Takie podejście, a następnie opisywanie na forum, że lek nie działa jest moim zdaniem skrajnie nieodpowiedzialne. Lekarz zazwyczaj informuje pacjenta na początku kuracji, że będzie ona długa i dość kosztowna (ze względu na koszt samych tabletek, badań krwi, kremów oraz wizyt). Nie rozumiem więc jak można przerwać kuracje w 1/4 i wypowiadać się na jej temat na forach. Oczywiście są przypadki w których kuracja została przerwana np. po miesiącu z powodu złych wyników badań, ale to są marginalne przypadki, bardzo rzadkie. Nie dajmy się więc zastraszyć! Ten lek biorą tysiące ludzi w naszym kraju, ogromna większość została wyleczona z trądziku na zawsze. Zdarzają się oczywiście nawroty, ale najczęściej dotyczą one osób, które leczone były niewystarczającą dawką.

2. PRZERYWANIA KURACJI 
lek działa w taki sposób, że na początku zwykle występuje wysyp, może on być lepszy lub gorszy (u mnie był okropny). Ważne jest, aby się nie zniechęcać i brać tabletki dalej bo tylko to jest gwarancją całkowitego wyleczenia trądziku. Pamiętajmy, aby nie przerywać kuracji np. w 3 miesiącu, bo nadal wychodzą nam pryszcze, tylko walczyć dalej. Leczenie trwa około 7-9 miesięcy w związku z tym 3 miesiące to nawet nie połowa! Bierzcie to pod uwagę.

3. WYCISKANIA 
w trakcie leczenia skóra jest bardzo cienka, wrażliwa, łatwo ulega uszkodzeniom, ciężko się goi i szybko złuszcza. Prowadzi to do szybszego powstawania przebarwień i blizn. Z racji działania złuszczającego leku przebarwienia nie są aż takim problemem bo z czasem zejdą całkowicie. Blizny jednak zostaną - i to nie po pryszczach, ale po ich wyciskaniu. Absolutnie tego nie róbcie.

4. STOSOWANIA JAKICHKOLWIEK PREPARATÓW PRZECIWTRĄDZIKOWYCH (kremy, żele, maści) 
 izotretynoina sama świetnie sobie radzi z leczeniem trądziku, nie potrzebujecie niczego dodatkowo. Preparaty przeciwtrądzikowe zwykle opierają się na wysuszaniu łojotokowej skóry oraz zawierają różne substancje złuszczające lub alkohol (którego absolutnie należy się wystrzegać przy stosowaniu na twarz i to zawsze, niezależnie od tego czy leczycie się izotretynoiną czy nie). Skóra w trakcie kuracji jest bardzo wrażliwa i cienka (wystarczy potarcie ręcznikiem aby się zaczerwieniła) w związku z tym nie podrażniajmy jej jeszcze bardziej takimi preparatami. One naprawdę tutaj nic nie przyspieszą a mogą tylko zaszkodzić. Tym bardziej, że przesuszają Nam już i tak przesuszoną skórę!

5. FORSOWNYCH ĆWICZEŃ
izotretynoina zmniejsza wydzielanie mazi stawowej co prowadzi do bólów stawów w okresie leczenia (najczęściej kręgosłup, kolana) w związku z tym unikajmy forsownych ćwiczeń. Nie oznacza to, że macie się w ogóle nie ruszać! Jeśli jednak stawy podczas ćwiczeń Was bolą, zaprzestańcie ich.

6. ZIMNA
 dbajcie o swoją buzię i skórę na całym ciele stosując tłuste kremy oraz rękawiczki. Skóra podczas leczenia jest narażona na liczne uszkodzenia, które ciężko się goją a łatwo powstają. Zimny wiatr czy deszcz mogą łatwo pogorszyć jej stan. Chrońcie ją więc przed przesuszeniem i mrozem.

7. SŁOŃCA
 w trakcie kuracji UNIKAMY SŁOŃCA. Nie poleca się wyjeżdżania wtedy na wakacje. Nawet przed zwykłym miejskim słońcem trzeba się chronić kremami z wysokimi filtrami (polecam np filtr Anthelios). Gdy jednak już musicie wyjechać na wakacje :p zabierzcie ze sobą filtr 50 i smarujcie nim całe ciało regularnie co 2 godziny i po każdej kąpieli w wodzie - to uchroni Was przed szpetnymi przebarwieniami!

8. TŁUSTEGO JEDZENIA
 lek zwiększa zawartość cholesterolu we krwi wpływając na jego przemiany. Warto więc unikać pokarmów, które zwiększają jego ilość czyli: tłuszczy zwierzęcych, smalcu, masła, żółtego sera i innych tego typu produktów. Dozwolone są za to tłuszcze roślinne :)

9. NOSZENIA SOCZEWEK
 wielu osobom w trakcie kuracji dokucza suchość oczu. Soczewki tylko zwiększają to odczucie więc starajcie się na czas leczenia przerzucić na okulary :p

10. STOSOWANIE LEKÓW ZŁUSZCZAJĄCYCH
wspominałam już o tym przy preparatach przeciwtrądzikowych, ale powtórzę to jeszcze raz - nie stosujcie nic co miałoby skórę złuszczać lub rozjaśniać przebarwienia (żadnych witamin C, effaclarów itd)

11. SPOŻYWANIA ALKOHOLU
 nikt jeszcze nie umarł od lampki wina czy jednego piwa raz na tydzień, ale unikamy picia dużych ilości alkoholu. Izotretynoina nie pomaga wątrobie w jego detoksykacji, więc ma on dużo bardziej szkodliwy wpływ na nasze zdrowie, łatwiej się upijamy, trudniej go metabolizujemy co wiąże się z dłuższym kacem na drugi dzień!

12. ZMIENIANIA LEKU PRZEPISANEGO WAM PRZEZ LEKARZA
 lekarz zwykle przepisuje Wam ten preparat, który uważa za najbardziej skuteczny, nie dostaje żadnej prowizji od tego, że Wam przepisze akurat Aknenormin, a nie Izotek. Zwykle bazuje on na swoim doświadczeniu z danym preparatem. Substancja czynna w każdym z nich jest ta sama, jednak nie jest to TEN SAM lek. Różnią się one licznymi substancjami pomocniczymi, których producent nie musi uwzględniać w ulotce, gdyż jest to jego tajemnica. Niby nie wpływają one na samą substancję czynną jednak mogą prowadzić do różnic w jej wchłanialności, w miejscu wchłaniania, w występujących skutkach ubocznych itd. Może być tak, że lekarz przepisuje Wam dany preparat bo np wie, że przy tym charakterystycznym rodzaju trądziku lepiej się on sprawdza. Czasami dermatolodzy zalecają też terapię mieszaną, różnymi preparatami (ale tylko pod ich ścisłą kontrolą!). Unikajmy więc kupowania zamienników lub zmieniania leku w trakcie trwania kuracji

Gdybyście mieli jakieś pytania - piszcie!


Wypadanie włosów - przyczyny i jak sobie z tym radzić?


Wiele z nas - kobiet - zmaga się z problemem wypadania włosów. Przyczyn może być wiele - od złej pielęgnacji do poważnych chorób. Dziś chciałabym przedstawić Wam podstawowe powody tracenia większej ilości włosów oraz kilka sposobów jak sobie z tym radzić. Zapraszam!


Postanowiłam podzielić przyczyny wypadania włosów na kilka kategorii. Pierwsza to...

Błędy w pielęgnacji

1. Mycie/suszenie - włosy mogą wypadać dlatego, że są przesuszone. Czym? A no tym, że codziennie męczymy je suszarką, prostownicą, lokówką oraz tym, że nieumiejętnie stosujemy kosmetyki. Po pierwsze, drogie Panie, pamiętajcie o tym, że do mycia skóry głowy służy szampon. I tylko tam go stosujemy, masując delikatnie skalp. Na umycie włosów w zupełności wystarczy piana spływająca podczas spłukiwania głowy. Natomiast odżywka to już zupełnie inna bajka. Ona służy do włosów - nie do głowy. W związku z tym nakładamy ją mniej więcej od wysokości ucha, a nie na sam skalp. Dlaczego? Dlatego, że często zawarte w odżywkach związki, takie jak silikony, są świetne dla naszych włosów (zamykają łuski, sprawiają, że włosy są błyszczące, gładkie, nie puszą się) natomiast nie działają już tak super na skalp - przesuszają skórę głowy, zatykają pory, powodując łupież, swędzenie, podrażnienia i właśnie - wypadanie włosów!

2. Spinanie włosów - chodzenie ciągle w upiętym koku lub ciasno związanym kucyku sprzyja utracie włosów głównie dlatego, że osłabia ich cebulki, powodując nawet ich zanik. To samo tyczy się ciągnięcia za włosy podczas rozczesywania. róbmy to umiejętnie, czyli zaczynajmy od dołu, kierując się następnie ku górze. Przed rozpoczęciem czesania długich włosów warto spryskać je odżywką bez spłukiwania ułatwiającą rozczesywanie. Spanie w mokrych/wilgotnych włosach również sprzyja ich utracie, ponieważ podczas długiego leżenia w jednej pozycji załamywana jest struktura włosa przez co jest on osłabiony i może się łatwiej w tym miejscu łamać i kruszyć (otrzymujemy iluzję wypadania).

To co jemy

Nasza dieta bardzo wyraźnie wpływa na stan całego naszego organizmu, w tym również na włosy. Chyba nie muszę Wam mówić, o tym, że źle działają na nie takie używki jak papierosy czy alkohol. Włosy stają się matowe, tracą blask, szybciej wypadają. Dlaczego? Dlatego, że te używki pozbawiają Nasz organizm ważnych składników odżywczych potrzebnych do budowania komórek włosa. Niebezpieczne są również diety skupiające się na znacznym ograniczeniu przyjmowanych kalorii lub tzw. monodiety, czyli takie które skupiają się na spożywaniu jednej grupy produktów np. białkowe. Dzieję się tak dlatego, że pozbawiają Nas witamin dostępnych tylko w określonej grupie składników, białek (a w tym aminokwasów), żelaza oraz cynku.

Leki

Liczne leki wzmagają wypadanie włosów. W tej grupie znajdują się leki zawierające witaminę A (izotretynoina), leki na nadciśnienie, antykoncepcja hormonalna, leki rozrzedzające krew, antydepresanty, leki przeciwzapalne, immunosupresyjne (podawanie przy przeszczepach).

Pozostałe

Stres - długotrwały stres zwiększa wypadanie włosów, jednak jest to proces powolny. Krótkotrwały silny stres może spowodować całkowite wyłysienie w ciągu 4 -6 tygodni.

Toksyny - zatrucie takimi związkami jak rtęć, tal, arsen.
Hormony - często nadmierne wypadanie włosów obserwuje się w przebiegu menopauzy, ciąży, po urodzeniu dziecka. Jest to spowodowane intensywnymi zmianami hormonalnymi zachodzącymi w Naszym organizmie.
Choroby tarczycy - jeśli nagle zauważyłaś nadmierne wypadanie włosów, a przy tym duży spadek wagi w niedługim okresie czasu, częste uczucie gorąca, duży apetyt, to zdecydowanie powinnaś zbadać tarczycę! Choroba Gravesa - Basedova często daje takie właśnie objawy.



Uff... skoro już skończyliśmy z przyczynami, czas na sposoby radzenia sobie z tym problemem.

1. Kapsułki, które dostarczają brakujących witamin, mikroelementów, aminokwasów. Z własnego doświadczenia wiem, że bardzo fajnie sprawdzają się kapsułki Revalid. Trzeba brać je codziennie, 3 razy dziennie, przez 3 miesiące. Po tym czasie, jeśli powodem wypadania były niedobory określonych aminokwasów, problem powinien ustąpić.

2. Odżywki do stosowania na skórę głowy/ wcierki - tutaj mogę osobiście polecić wcierki z Jantar. Stosuje się ją codziennie i naprawdę poprawia kondycję włosów i sprawia, że są mocniejsze i mniej wypadają. Do tego nie przetłuszcza włosów.

3. Olejowanie włosów - wyraźnie odżywia i nawilża skórę głowy

4. Szampon - powinien być delikatny, mieć krótki skład, bez sls które wysuszają skórę głowy. Dobrze jest stosować taki, który ma w nazwie "do skóry wrażliwej" lub "przeciw wypadaniu włosów". Polecam sięgnąć po te apteczne, gdyż drogeryjne półki uginają się pod kosmetykami, które zawierają multum substancji wysuszających! (choć i tu trafiają się perełki).

5. Stosowania szczotek plastikowych czy drewnianych, metalowych. Lepiej sięgnąć po takie z włosiem, ponieważ są zdecydowanie delikatniejsze dla włosów.

6. Ograniczenie zachowań opisanych wyżej czyli: szarpania za włosy, nakładania odżywki na głowę, ubogiej diety, leków powodujących wypadanie, spinania włosów ciasną gumką.




Macie jeszcze jakieś rady dziewczyny? O czymś zapomniałam? Borykacie się z wypadającymi włosami czy ten problem raczej Was nie dotyczy?


Czego nie wiesz o Izotretynoinie a powinnaś

Wokół Izotretynoiny, która jest substancją czynną leków takich jak Izotek, Aknenormin, Roaccutane oraz Axotret krąży wiele mitów. Dermatolodzy zwykle nie tłumaczą dokładnie przed leczeniem czym właściwie jest ta substancja i jak może wpłynąć na kondycję Naszego ciała. Oto kilka informacji, które nie są zbyt nagłaśniane, a zdecydowanie powinnyście o tym wiedzieć!


Co to właściwie jest Izotretynoina?

Jest to pochodna witaminy A, należąca do grupy tzw. retinoidów. W niewielkich ilościach jest ona naturalnie wytwarzana przez Nasz organizm.

Jakie są nazwy handlowe tego leku?



Aknenormin, Axotret, Curacne, Isoderm, Izotek, Roaccutane, Tretinex

W jaki sposób działa na trądzik?

1. Hamuje nieprawidłowe różnicowanie się komórek naskórka w obrębie meszka włosowego i ich nieprawidłowe złuszczanie poprzez przyspieszenie wymiany zewnętrznych warstw naskórka.
2. Hamuje nadmierną produkcję łoju.
3. Hamuje kolonizację meszków włosowych i przewodów wyprowadzających gruczoły łojowe przez bakterie Propionibacterium Acne
4. Wpływa na układ immunologiczny hamując powstawanie stanów zapalnych

Do czego jeszcze stosuje się Izotretynoinę?

W dermatologii wykorzystuje się ją również w leczeniu łuszczycy, łupieżu czerwonego mieszkowego, choroby Dariera, rybiej łuski i innych zaburzeń rogowacenia, pierwotnie skórnych chłoniaków T-komórkowych, a także w łojotoku.

Co powinniśmy wiedzieć zanim zaczniemy kurację?


Decyzja o rozpoczęciu leczenia powinna być podjęta wspólnie przez lekarza dermatologa oraz pacjenta po uprzednim uświadomieniu pacjenta o wszystkich potencjalnych skutkach ubocznych oraz niedogodnościach związanych z terapią. Zanim rozpocznie się leczenie Izotretynoiną powinno się najpierw spróbować innych preparatów takich jak antybiotyki stosowane zewnętrznie, antybiotyki doustne (tetracyklina) oraz Izotretynoina do stosowania zewnętrznego. Dopiero gdy takie leczenie nie przyniesie oczekiwanych rezultatów po upływie 6 miesięcy należy rozważyć doustne leczenie retinoidami. Należy powiadomić lekarza o chorobach pacjenta takich jak astma, cukrzyca, choroby wątroby, serca lub nerek oraz wszystkich lekach, które przyjmuje się na stałe. Lekarz powinien poinformować pacjenta, że leczenie Izotretynoiną jest DŁUGIE  (6-9 miesięcy) i DROGIE. Wymaga comiesięcznych badań krwi, wizyt lekarskich, stosowania specjalnych kremów. Ponadto sam lek jest również bardzo drogi - 60 tabletek po 20 mg (czyli opakowanie na miesiąc leczenia) kosztuje zależnie od wybranego odpowiednika od 100-150 zł. 

Dla kobiet planujących leczenie ważny jest również fakt, że Izotretynoina działa teratogennie (uszkadzająco) na płód. Przez cały okres leczenia oraz miesiąc po należy przyjmować doustne środki antykoncepcyjne oraz najlepiej zastosować jeszcze drugą, dodatkową, mechaniczną metodę antykoncepcji.

Jakie jest dawkowanie?


Typowa dawka w ciągu całego cyklu leczenia to 120-150 mg/kg masy ciała. Zwykle stosuje się dawkę 40-60 mg na dobę. Nie powinno się stosować zbyt małej dawki leku, ponieważ może prowadzić do nawrotów trądziku. Nie można również przekraczać dawki 150 mg/kg, ponieważ może prowadzić do nieodwracalnych skutków ubocznych. Nawet jeśli trądzik nie zniknął całkowicie po zakończeniu leczenia nie należy przyjmować większej dawki leku, ponieważ na ostateczny skutek trzeba poczekać do miesiąca od zakończenia terapii.


Jaka jest skuteczność leczenia?


Leczenie izotretynoiną daje około 70% szanse wyleczenia z trądziku na stałe. W ciągu 3 lat od zakończenia leczenia u niektórych chorych trądzik powraca i konieczna jest kolejna seria leczenia doustną Izotretynoiną lub innymi środkami. Nawroty występują częściej u osób, które leczyły się mniejszymi niż zalecane dawkami leku oraz u tych, u których początkowo trądzik był bardzo ciężki (nawrót jednak zawsze ma łagodniejszą postać).

Jak wchłania się Izotretynoina i jak długo utrzymuje się w Naszym organizmie?

Wchłaniana jest przez układ pokarmowy w zmiennym stopniu; zależnie od posiłku (wraz z produktami tłuszczowymi lepiej). W 99,9% wiąże się z białkami osocza i osiąga w naskórku stężenia stanowiące około 50% stężenia w surowicy. Jej okres półtrwania w osoczu krwi wynosi średnio 19h, a jej metabolitów średnio 29h. Po upływie dwóch tygodni od zakończenia leczenia izotretynoina uzyskuje stężenie właściwe dla endogennych retinoidów.

Jak izotretynoina wpływa na organy wewnętrzne?

Podczas stosowania leku wątroba jest obciążona, dlatego wspomaga się ją stosując preparaty obniżające poziom cholesterolu (nie wolno w trakcie kuracji spożywać alkoholu oraz powinno się ograniczyć spożycie bogatotłuszczowych posiłków). Zwiększone stężenie kinazy kreatynowej (enzym) może powodować bóle mięśni i stawów dlatego zaleca się ograniczenie wysiłku fizycznego. Izotretynoina osłabia układ immunologiczny co może prowadzić do pojawienia się infekcji dróg moczowych. Wszystkie te skutki uboczne ustępują w ciągu miesiąca od zakończenia leczenia. Gdy wyniki krwi (cholesterol, ALT, AST) zwiększą się poza normę zaleca się zmniejszenie dawki leku, a jeśli to nie spowoduje ich powrotu do normy zaleca się natychmiastowe zaprzestanie leczenia.

Jakie są skutki uboczne? 

Objawy występujące bardzo często - u ponad 10% pacjentów: (czyli u 10 na 100 osób)
Suchość i swędzenie skóry
Zapalenie czerwieni warg
Zapalenie skóry
Miejscowe złuszczanie naskórka
Wysypka rumieniowa
Nadwrażliwość skóry (ryzyko urazu w wyniku tarcia)
Suchość oczu i podrażnienie oczu
Zapalenie spojówek i powiek
Bóle stawowo-mięśniowe
Ból pleców (szczególnie u pacjentów w wieku dojrzewania)
Zwiększenie aktywności aminotransferaz (ALT, AST) i stężenia trójglicerydów (TG) w surowicy krwi 
Niedokrwistość, przyspieszone OB, nieprawidłowa liczba płytek (obniżona lub podwyższona)
Objawy występujące często – od 1% do 10% pacjentów:

Krwawienie z nosa, suchość błony śluzowej nosa, zapalenie jamy nosowo-gardłowej

Bóle głowy

Zwiększenie stężenia cholesterolu i glukozy we krwi
Zmniejszenie liczby białych krwinek (neutropenia)
Obecność krwinek i białka w moczu

Objawy występujące rzadko – od 0,1% do 0,01% pacjentów:

Skórne reakcje alergiczne i reakcje anafilaktyczne

Łysienie

Objawy występujące bardzo rzadko – rzadziej niż u 0,01% pacjentów:
Zaostrzenie trądziku
Trądzik piorunujący
Zakażenia skóry i błon śluzowych bakteriami Gram-dodatnimi
Skręcanie się włosów i nadmierne, nietypowe owłosienie
Kruchość i łamliwość paznokci
Zapalenie wału paznokciowego (zanokcica)
Nadmierne tworzenie się ziarniny, ziarniniak ropotwórczy
Przebarwienia skóry
Reakcje nadwrażliwości na światło
Zwiększona potliwość
Powiększenie węzłów chłonnych
Cukrzyca
Hiperurykemia (zwiększone stężenie kwasu moczowego w surowicy krwi)
Zaburzenia zachowania, zaburzenia psychotyczne
Myśli samobójcze i próby samobójcze
Łagodne nadciśnienie wewnątrzczaszkowe ( przy skojarzeniu leku z antybiotykami z grupy Tetracyklin)
Drgawki
Senność
Niewyraźne widzenie
Pogorszenie widzenia w ciemności
Ślepota barw (niedobór widzenia kolorów)
Światłowstręt
Nietolerancja soczewek kontaktowych, zapalenie rogówki
Upośledzenie słuchu
Zapalenie naczyń (np. zapalenie ziarniniakowe Wegenera, alergiczne zapalenie naczyń)
Skurcz oskrzeli (szczególnie u pacjentów z astmą), chrypka
Zapalenie okrężnicy, zapalenie jelita krętego
Krwotoki żołądkowo-jelitowe, biegunka krwotoczna
Choroba zapalna jelit
Zapalenie trzustki
Zapalenie wątroby
Zapalenie stawów, zwapnienie więzadeł i ścięgien, przedwczesne zrastanie nasad kości długich, wyrośla kostne (hiperostoza)
Zmniejszenie gęstości kości
Zapalenie ścięgien
Zapalenie kłębuszkowe nerek
Zwiększenie aktywności kinazy kreatynowej we krwi
Nudności
Złe samopoczucie

Izotretynoina a depresja

Na temat związku izotretynoiny z depresją przeprowadzono wiele badań, jednak żadne z nich nie wykazało związku przyczynowo - skutkowego pomiędzy podawaniem retinoidów a występowaniem depresji. Wykazano, że myszy płci męskiej poddane leczeniu wykazują zachowania, które w tej grupie uznaje się za świadczące o depresji. Nie wykazano natomiast tego związku u ludzi. W wielu badaniach stwierdzono wpływ Izotretynoiny na obniżenie się tempa przemian metabolicznych w mózgu. Takie objawy występują jednak w naszym organizmie również naturalnie i nie mają żadnego wpływu na pojawienie się depresji. Badania Douga Bremnera z użyciem PET sugerują średnio 21-procentowy spadek aktywności płata czołowego mózgu u osób uprzednio leczonych izotretynioną, natomiast nie wynika z nich aby izotretyniona miała jakikolwiek wpływ na subiektywne odczucie depresji wg skali Hamiltona. Odsetek osób chorujących na depresję w społeczeństwie krajów wysokorozwiniętych waha się w granicach 8-11 %. U pacjentów poddanych leczeniu Izotretynoiną w szeroko zakrojonych badaniach odsetek ten wynosił 7-12%. 


Izotretynoina a inne leki oraz preparaty przeciwtrądzikowe

Nie powinno się stosować łącznie z izotretynoiną żadnego doustnego antybiotyku z grupy tetracyklin z powodu zwiększonego ryzyka wystąpienia łagodnego nadciśnienia śródczaszkowego i w związku z tym objawów ze strony układu nerwowego. W trakcie leczenia zakazane jest również używanie środków przeciwtrądzikowych (żeli, kremów, maseczek, podkładów) ponieważ może to prowadzić do nadmiernego wysuszenia skóry, powstawania ran, zaczerwienień i nadwrażliwości skóry.

Podczas kuracji należy również zrezygnować ze wszystkich zabiegów przeprowadzanych w gabinetach kosmetycznych oraz przede wszystkim z peelingów złuszczających, kwasów, mechanicznego złuszczania, laserów oraz preparatów rozjaśniających skórę.

Mam nadzieję, że te rady okażą się Wam pomocne w podjęciu decyzji o leczeniu.

Gdybyście miały jeszcze jakieś sugestie lub pytania śmiało piszcie w komentarzach!



Co pomoże na popękane usta?


Jednym z najbardziej dokuczających skutków zimy, wiatru i słońca są popękane usta. Jak temu zapobiec?

Po pierwsze nie oblizujemy ust! To sprawia tylko, że jeszcze bardziej się wysuszają! 

Po drugie - nie obskubujemy suchych skórek - to powoduje powstawanie małych ranek i dalsze łuszczenie się naskórka czerwieni wargowej. W konsekwencji otrzymujemy pogorszenie stanu naszych ust. Dodatkowo wraz z brudnymi palcami pakujemy w te ranki również bakterie, co może powodować zakażenia ust - a tego oczywiście nie chcemy!

Po trzecie - nawilżamy! To najważniejsze co powinniśmy robić. Aby zapobiec łuszczeniu się warg i ich przesuszeniu musimy pomóc troszkę naturze i dbać o to, aby usta były zawsze posmarowane pomadką ochronną. Jak wiadomo wśród nich są lepsze i gorsze. Przybliżę Wam tu kilka moich typów!

Mój absolutny numer 1

Nie jest to najpopularniejsza pomadka na świecie - a szkoda bo jest świetna! Bije na głowę wszelkie Uriage, Nuxe, Nivea, Vaseline, Neutrogenę. Ma świetny miętowy zapach. Po posmarowaniu nią ust czujemy ukojenie (mentol w niej zawarty daje nam przyjemne uczucie chłodzenia), a zapach naszych ust jest obłędny :p Pomadka utrzymuje się na ustach dość długo, wargi pięknie błyszczą i przy regularnym stosowaniu są utrzymane w doskonałej kondycji . W dodatku możemy jej używać nawet wtedy, gdy mamy brudne ręce bo jest wysuwana (co nie oznacza wcale, że mniej skuteczna). A co jest w tym najlepsze? Pomadka kosztuje 10 zł! Możecie ją znaleźć w superpharm oraz dobrych aptekach.

Numer 2

Ten egzemplarz polecam szczególnie na noc. Właściwości podobne do tej księżniczki u góry ale... mamy tutaj skoncentrowaną moc naprawiającą nasze usta. Przyjemne uczucie chłodzenia pozwala nam spokojnie zasnąć po męczącym dniu. Minusem jest to, że trzeba nakładać ją palcem, jednak na użytek domowy jak najbardziej polecam :) Plus to większa wydajność niż Blistex Med Plus a cena jest prawie taka sama.

Numer 3

Balsam do ust powszechnie chwalony. Ja również pochwalę, bo w sumie nie ma się do czego przyczepić jeśli chodzi o jej właściwości pielęgnacyjne. Minusem za to, w porównaniu do powyższych, jest cena - około 37zł. Moim zdaniem nie ma sensu przepłacać. Tutaj zapach neutralny. Konsystencja półpłynna (podobna do tej w balsamie do ust Neutrogeny). Na minus zaliczam jednak to, że gdy potrzymamy ją trochę w ciepłym miejscu i chcemy jej później użyć to najpierw wyciska sam przeźroczysty płyn, a właściwy balsam dopiero później. Domyślam się, że chodzi o jakieś rozwarstwienie składników, ale sądzę, że za tą cenę, nie powinno się to zdarzać. Nie można jej jednak zarzucić, że nie odżywia ust. Robi to i to świetnie! Więc polecam :)

A czego nie polecam? 
Pomadki Nuxe... na wysuszone usta się zupełnie nie sprawdza.
Innych Blistexów - na bardzo spękane usta są niestety za słabe (szczególnie dotyczy to tych z Was, które leczą się izotretynoiną).
Pomadek Nivea - żadnych, ani tych w słoiczku ani w sztyfcie. Może na troszkę popękane usta się nadadzą, ale do regeneracji to absolutnie. Są zbyt słabe.

A Wy macie swoje ulubione, niezawodne pomadki do ust?