makijaż

Tusz do rzęs Bobbi Brown Smokey Eye - recenzja

09:48 Aleksandra Konieczny 35 Comments

Marka Bobbi Brown słynie z dobrych kosmetyków. Jestem wielbicielką ich rozświetlaczy, róży, bronzerów. Mają świetne cienie, cudowny, żelowy eyeliner. Nie było w sumie kosmetyku z tej firmy z którego nie byłabym zadowolona. Postanowiłam więc wypróbować tusz Bobbi Brown Smokey Eye. Czy się u mnie sprawdził? Zapraszam!


Tusz zamówiłam razem z innymi miniaturami produktów Bobbi Brown w zestawie. Miałam w planie najpierw wypróbowanie innych maskar, jednak tej byłam tak ciekawa, że postanowiłam przesunąć ją na miejsce numer 1. Niestety okazało się, że to totalna porażka!


Dlaczego?

Dlatego, że skleja rzęsy, ciężko pomalować nią końcówki bo tam nie dociera! Dodatkowo wydaje mi się, że jest zbyt sucha - niby nie zostawia grudek, a jednak jest moim zdaniem taka "mało mokra". Po pomalowaniu nią rzęs, ujawniają się pajęcze nóżki, a bardzo nie lubię tego efektu. Dodatkowy minus to fakt, że odbija się na policzku w związku z tym dolne rzęsy tylko lekko nią muskam, a nie maluję tak jak zwykle całe. Dodam, że zwykle nakładam jedną warstwę tuszu, tutaj muszę nałożyć dwie. Końcówki maluję na samym początku, ponieważ wiem już, że później nic z tego nie będzie. Maskara nie podkręca rzęs i ma zbyt mało intensywną czerń jak na mój gust. Szczoteczka utrudnia też ich rozczesanie. Po zastosowaniu serum do rzęs, są one długie i potrzebuję maskary, która je wyczesze i poukłada. Tu nie ma co na to niestety liczyć.

Ok. Wyżaliłam się - teraz mogę ją trochę pochwalić. Pochwały niestety są tylko dwie. Piękne, klasyczne, czarne opakowanie. Szczoteczka taka jak lubię, dotrze do nawet małych rzęs w wewnętrznym kąciku oka, łatwo się nią manewruje. I tyle.


Jest to absolutnie najgorsza maskara jakiej kiedykolwiek używałam (mam na myśli również te tańsze, za 20 - 30 zł). Kończąc, powiem tylko, że większego kitu w tej półce cenowej już dawno nie spotkałam i jestem skłonna stwierdzić, że nawet tusz z Lovely za 5 zł mnie bardziej zadowolił niż to "cudo". Dobrze, że była w towarzystwie innych świetnych produktów, ponieważ gdybym wywaliła na nią 120 zł w regularnej cenie i w dodatku miała do zużycia pełnowymiarowe opakowanie zamiast tego małego to chyba bym się załamała. Z tym małym muszę się niestety jakoś przemęczyć, bo przecież nie będę wyrzucać. NIE POLECAM!

Oto efekt po pomalowaniu - widać sklejone rzęsy, pajęcze nóżki, każda rzęsa w inną stronę...






Od lat mam już w tej kategorii swojego ulubieńca, jednak (z głupoty oczywiście) zdarza mi się go czasem zdradzać z innymi "nowościami". Zwykle wychodzi jednak na to, że wracam grzecznie do Diorshow Iconic Overcurl z podkulonym ogonem. Więcej o niej można przeczytać tutaj.

A Wy dziewczyny macie swoich tuszowych ulubieńców? Dajcie znać - chętnie wypróbuję jakieś nowości!


You Might Also Like

35 komentarzy:

  1. Rzeczywiście gdyby wydało się na nią 120 zł, to mogłoby człowieka ścisnąć.
    Jejku jakie masz piękne, długie rzęsy <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A dziękuję - to zasługa serum o którym pisałam post wcześniej Long4Lashes :)

      Usuń
  2. pięknie podkreśla rzęsy!

    OdpowiedzUsuń
  3. Mnie odstraszyła by sama szczoteczka, bo mam rzęsy długie i gęste więc tym bardziej szczoteczki, które wyglądają tak u mnie w 90% przypadków się nie sprawdzają.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi się właśnie przeważnie sprawdzają. Miałam kiedyś taka maskarę z Clinique, już nie pamiętam jak się nazywała ale była świetna :)

      Usuń
  4. Trochę powywijane w różne strony.. Za taką kasę nie powinno tak być...

    OdpowiedzUsuń
  5. Też nie lubię tego efektu zlepionych rzęs..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba każda dziewczyna broni się przed tym efektem jak może :/ Chociaż nie... jak patrzę na niektóre dziewczyny na ulicy to jednak cofam to zdanie. Niektórym chyba właśnie na takim efekcie zależy

      Usuń
  6. Zaciekawiłaś mnie tuszem Diorshow Iconic Overcurl. Zaraz przeczytam recenzję:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja mam dwóch ulubieńcó. Nowość z maybelline lash sensational (chyba tak sie pisze) a drugi to jakze tani essence lash mania -ale nie uzyskałabyś efektu zadowalającego, bo ten drugi skleja i robi nam efekt sztucznych rzęs.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tej z Maybelline właśnie nie próbowałam a słyszałam, że jest super

      Usuń
  8. Szkoda, że taki bubelek Ci się utrafił. Btw. ja ogólnie wychodzę z założenia, że na tusze nie ma co przeznaczać kwot powyżej 100 zł ;) A lubię żółtą maskarę z Lovely i tusze Eveline - tanie, dobre, a po dwóch-trzech miesiącach nie żal wyrzucić ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z jednej strony tak, a z drugiej mam niestety często uczulenie na te drogeryjne tusze (oczy mi łzawią i szczypią). Przejechałam się już w ten sposób na kilku tuszach z Loreal. W sumie jedynymi markami przy których tego nie czułam jest Maybelline i Maxfactor. Po za tym przy tych górnopółkowych tuszach rzęsy są mięciutkie... a po tych zwykłych takie sztywne. Nie lubię tego efektu

      Usuń
  9. wyglada bardzo łądnie na rzęsach, moim ulubiencem jest maskara za 15 z

    OdpowiedzUsuń
  10. Mnie Bobbi Brown kojarzy się z jej książką, jednak słyszałam również o kosmetykach. Ta maskara średnio mi się podoba a w dodatku cena odstrasza. Szukam nadal swojej maskary idealnej, dotychczasowe nie sprawdziły się w 100%. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No zdecydowanie tej nie polecam. Ale już dawno nie zdarzyło mi się trafić na taki bubel :p W sumie za każdym razem gdy kupuję tusz to inny i jakoś raczej wszystkie mi się sprawdzają :)

      Usuń
  11. Efekt nie jest najgorszy, ale ładnie pogrubił rzęsy :) jednak zgadzam się z tym, że każda w inną stronę :/ Ja bardzo lubię tusz z Lovely w żółtym opakowaniu Pump Up oraz w czarnym Collagen Wear Volume Mascara :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tym z lovely dużo słyszałam. Muszę go kiedyś wyprobowac

      Usuń
  12. Rzęsy piękne, a taki efekt rzeczywiście można osiągnąć o wiele tańszym tuszem ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja ufam bardzo silikonowym szczoteczką :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Ładnie wygląda na rzęsach.

    OdpowiedzUsuń
  15. Nie zawsze drogie znaczy dobre, chociaż z tuszami to zawsze bardzo indywidualna kwestia. Ja z tuszami większego kłopotu nie mam, ale pamiętam taki pomarańczowy tusz Rimmel Scandaleyes to makabra wszechczasów. Najlepszy chyba Loreal So Couture (pogrubia) i Eveline Volumix Fiberlast (wydłuża i daje firanki). Jutro idę po krem Tołpy! :) Ala

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Daj znać czy pokochasz go tak bardzo jak ja. Mi sie wlasnie skończył :(

      Usuń
  16. Nie wygląda tak źle, myślę że po przeczesaniu grzebyczkiem byłoby całkiem ok :))

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja ogolnie do posklejanych rzęs nic az tak nie mam ;) w sensie, wiadomo nie do przesady hihi ale jak widze dziewczynę ( a widzialam kilka dni temu) z DOLNYMI rzęsami.. a własciwie jedna wielka czaarną rzęsą to porażka ;) Opakowanie jest urocze ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Opakowanie urocze to prawda :p ale niestety zawartość mnie nie urzekła. Ja lubię porozdzielane rzęsy

      Usuń
  18. Zawsze wydawało mi się, że marka Bobbi Brown ma bardzo dobrą reputację, więc jestem dosyć zdziwiona, ze ten tusz okazał się nie najlepszy.. Jak widać, maskary nie są mocną stroną tej marki. ;)
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie - arabesque

    OdpowiedzUsuń